Forum Wielkopolski Portal Informacyjny Osób Niepełnosprawnych :: Forum Strona Główna Wielkopolski Portal Informacyjny Osób Niepełnosprawnych :: Forum

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 


Sparaliżowany 32-latek domaga się eutanazji

Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Wielkopolski Portal Informacyjny Osób Niepełnosprawnych :: Forum Strona Główna -> Tendencyjny przegląd prasy i internetu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucho78



Dołączył: 23 Lip 2004
Posty: 459

PostWysłany: Sro Lut 21, 2007 5:40 pm    Temat postu: Sparaliżowany 32-latek domaga się eutanazji Odpowiedz z cytatem

Sparaliżowany 32-latek domaga się eutanazji
Sparaliżowany od 14 lat mieszkaniec Jastrzębia Zdroju złożył do sądu wniosek o zgodę na eutanazję. Mężczyzna żyje dzięki aparaturze, która pozwala mu oddychać i rodzicom, którzy się nim opiekują.
Janusz Świtaj leży sparaliżowany w łóżku we własnym domu. 32-latek boi się, że po śmierci jednego z opiekujących się nim rodziców, druga osoba po prostu nie da sobie z nim rady. Dlatego chce, by pozwolono mu wtedy umrzeć.

Świtaj 14 lat temu miał wypadek motocyklowy. Zmiażdżyło mu wtedy dwa kręgi szyjne kręgosłupa i sparaliżowało poniżej szyi. Nie może sam oddychać. Jak sam dziś mówi, żyje całkowicie nienaturalnie i ma tylko trzeźwo myślącą głowę. A żyje tylko dzięki maszynom i rodzicom - pisze Dziennik.pl.
http://wiadomosci.onet.pl/1490750,11,item.html

Ciekawe co zdecyduje sąd. Uważam, że każdy ma prawo decydować o swoim życiu. Może zacznie się w naszym kraju wreszcie uczciwa debata na temat eutanazji?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Mantis



Dołączył: 05 Lip 2004
Posty: 263
Skąd: z sieci - Poznań

PostWysłany: Pią Lut 23, 2007 7:58 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ja uważam że nie powinno się zabijać człowieka i pozwalac na samobójstwo. Ten człowiek owszem cierpi psychicznie ale fizycznie mniej (niż np. chorzy na raka) ale w sumie w moim przekonaniu nie ma to znaczenia. uważam że powinien mieć wsparcie psychiczne. Może też warto się przyjżeć czy na zachodzie osoby z tym schorzeniem po takim urazie muszą też leżeć w łóżku czy to kwestia zaopatrzenia ortopedycznego które jest drogie. To może poprawiłóby jego standard życia (gdyby mógł choć siedzieć.).

Uważam że on ma swój cel w życiu tylko o tym nie wie. Na jego miejscu powinien się udzielać na jakichś forach internetowych i może napisać jakąś książękę o jego wypadku może by motocykliści zrozumieli co moze ich spotkać i może by nie szaleli (nie mówię że wszyscy ale duża część) Poza tym już zaczął się dzielić tym wszystkim na swojej stronie internetowej
http://www.switaj.eu/news.php

Poza tym jestem przeciwny eutanazji w szczególności osób w śpiączce. Ostatnio czytałem ciekawy artykuł o tym w newsweeku http://newsweek.redakcja.pl/wydania/artykul.asp?Artykul=16706
Ja akurat czytałem w wersji papierowej ale jest świetny i pokazuje że tak naprawdę lekarze jeszcze do końca nie wiedzą jak funkcjonuje ludzki mózg.

A jeśli chodzi o ten konkretny przypadek to kto wie czy nie nastąpi jeszcze jakiś przełom w medycynie. Codziennie rodzą się nowe pomysły i nowe rzyczy są w medycynie odkrywane więc póki żyje to może mieć nadzieję. Może nie wielką ale może mieć. A jego umysł na pewno sie przyda innym.

Ja myślę że wiele zależy od nastawienia i wielu chorych gdyby było pewnych że będzie opieka na odpowiednim poziomie to tej eutanazji by nie chciało.

_________________
Zapraszam na portal tylko dla osób na wózkach założony i prowadzony przeze mnie http://www.wozkowicze.pl
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
lucho78



Dołączył: 23 Lip 2004
Posty: 459

PostWysłany: Pon Lut 26, 2007 1:45 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Mnie się wydaje, że to nie kwestia choroby czy prawidłowej opieki, ale tego, w jakim stopniu możemy decydować o swoim życiu. Dziś postępy medycyny są tak znaczne, że możemy bardzo skutecznie wydłużać życie - czasem wbrew woli samego zainteresowanego. I to jest problem. Moim zdaniem każdy ma prawo decydować o sobie - jeżeli jest poczytalny, dojrzały, nie działa pod przymusem. Nie możemy a priori przyznawać, że wiemy co dla tej osoby jest lepsze. To nie fair.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
renata



Dołączył: 11 Lip 2004
Posty: 207
Skąd: Poznań

PostWysłany: Pią Mar 09, 2007 9:08 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zawsze przechodzą mnie ciarki, gdy słyszę o prawie do decydowania o sobie, swojej śmierci, swoim ciele itp. Czułam się natomiast bardzo niekompetentna, żeby się wypowiadać w sprawie p. Świtaja. Bardzo się cieszę, że on sam to zrobił za mnie. Poniżej fragnenty z zamieszczonego w Dzienniku artykułu "Sparaliżowany mężczyzna chce żyć i pracować" http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=209&ShowArticleId=34179
Podkreślenia moje - tendencyjne.

DZIENNIK apeluje do pracodawców, zastanówcie się, czy nie możecie zaoferować zajęcia chłopakowi z Jastrzębia. Czekamy na wasze telefony, e-maile - wszystkie mu przekażemy. Oczywiście każdy z was zadaje sobie pytanie, co mógłby robić człowiek, który, jak sam uważa, ma jedynie sprawny mózg i potrzebuje pomocy innych ludzi. Odpowiadamy: wbrew pozorom bardzo dużo. "Bez przeszkód mogę rozmawiać. Nie mam wykształcenia psychologicznego, bo nie zdążyłem go nabyć, ale przecież nikt nie wie lepiej, co czuje niepełnosprawny, niż ja. Nikt lepiej niż ja nie potrafi pocieszyć, znaleźć drogi wyjścia z beznadziejnych sytuacji. Ja już to wszytko przerobiłem. Doszedłem do ściany i odbiłem się od niej" - przekonuje Janusz Świtaj.

Z każdym dniem rośnie jego nadzieja na zmiany. "Wysłuchaliście, co mam do powiedzenia, opublikowaliście mój tekst, propagujecie ideę pomocy i zakupu wózka dla mnie, a teraz szukacie mi pracy. Nie mogę w to uwierzyć. Trochę się dziwnie czuję. Tak jakby zupełnie inny człowiek napisał podanie do sądu o śmierć. Ale to byłem ja. I doprowadzę sprawę referendum o eutanazji do końca. Może już nie dla siebie, ale innych" - mówi Świtaj i dodaje, że właśnie dostał kolejnego e-maila z błaganiem o kontakt od niepełnosprawnej dziewczyny.

"To dowód, że mogę naprawdę wielu ludziom pomóc. Że czekają na kilka moich słów. Pisanie sprawia mi trudność, ale dzisiaj telefony nie stawiają już barier. Mogę przyjmować je samodzielnie z całej Polski i rozmawiać" - zachęca przyszłych pracodawców

Polecam też artykuł Siostry Małgorzaty Chmielewskiej - dla równowagi.
http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=209&ShowArticleId=33750
_________________
renata
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
JACOL



Dołączył: 27 Lip 2004
Posty: 900
Skąd: Poznań

PostWysłany: Pią Mar 09, 2007 9:33 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Moja uwaga nie dotyczy sparaliżowanego 32 - latka. Cieszę się, że znalazł pracę. Cieszę się, że będzie miał zapewnione utrzymanie do końca życia.

Nie mogę jednak wyobrazić siebie, gdybym musiał patrzeć na długie męki osoby, która prosi mnie abym te męki jej przerwał. Nie jestem także pewien czy w pewnych okolicznościach nie prosiłbym, aby inni ukrócili moje cierpienie.
_________________
Pozdrawiam

JACOL
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
renata



Dołączył: 11 Lip 2004
Posty: 207
Skąd: Poznań

PostWysłany: Sob Mar 10, 2007 8:31 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

JACOL napisał:
Cieszę się, że znalazł pracę. Cieszę się, że będzie miał zapewnione utrzymanie do końca życia.


Szkoda, że zbanalizowałeś to, co wynikało z wypowiedzi Świtaja.

Kiedyś usłyszałam, że ci, którzy rozważają samobójstwo, tak naprawdę nie wołają "Nie chcę żyć" ale "Nie chcę TAK żyć". Tylko nie wiedzą, jak mogą coś zmienić.
Świtaj, który domagał się eutanazji, kiedy zobaczył, że jednak może inaczej żyć, zmienił zdanie - już nie chce doprowadzać sprawy do końca DLA SIEBIE.

Może każdy może decydować o sobie. Zastanawiam sie tylko - biorąc pod uwagę, jak dużo podejmujemy błędnych decyzji, pod wpływem chwili czy właśnie cierpienia - ile z tych osób decydujących się na śmierć, chciałoby później jednak zmienić zdanie.

Patrząc zaś z naszej perspektywy - łatwiej jest przyjąć mętne argumenty i zgodzić się na śmierć Switaja, niż go przez niewiadomo jak długi czas utrzymywać, opiekować się nim, dżwigać, myć przewijać, karmić, kochać.

A co z osobami, które nie mogą się wypowiedzieć?
_________________
renata
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
JACOL



Dołączył: 27 Lip 2004
Posty: 900
Skąd: Poznań

PostWysłany: Sob Mar 10, 2007 10:50 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Szkoda, że zbanalizowałeś to, co wynikało z wypowiedzi Świtaja.


Moja uwaga nie dotyczyła wypowiedzi pana Świtaja. Zgadzam się z twierdzeniem, że osoby wołajace: "Nie chcę żyć" zazwyczaj wołają: "Nie chcę TAK żyć".
Myślałem przede wszystkim o osobach cierpiących na nieznośny fizyczny ból, którego medycyna nie może uśmierzyć.
_________________
Pozdrawiam

JACOL
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
renata



Dołączył: 11 Lip 2004
Posty: 207
Skąd: Poznań

PostWysłany: Sob Mar 10, 2007 11:10 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

JACOL napisał:
Nie jestem także pewien czy w pewnych okolicznościach nie prosiłbym, aby inni ukrócili moje cierpienie.


Sam jednak (nieświadomie?) piszesz o ukróceniu cierpienia - a nie życia.
_________________
renata
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
JACOL



Dołączył: 27 Lip 2004
Posty: 900
Skąd: Poznań

PostWysłany: Sob Mar 10, 2007 1:12 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tak - chodzi o ukrucenie cierpienia, które nie ma sensu.
Im jestem starszy, tym z mniejszą pewnością wygłaszam jakiekolwiek sądy moralne. Teraz męczę się intelektualnie odejściem ks. prof. Węcławskiego.
Czytam sobie jego wykłady i rozmowy na forum o wolności człowieka np:
http://150.254.193.77/thfac/p/pr/wect.html
_________________
Pozdrawiam

JACOL
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
renata



Dołączył: 11 Lip 2004
Posty: 207
Skąd: Poznań

PostWysłany: Sob Mar 10, 2007 2:34 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

JACOL napisał:
Nie mogę jednak wyobrazić siebie, gdybym musiał patrzeć na długie męki osoby.


(podkreslenie moje)
Jakie ma znaczenie Twoje wyobrażenie Ciebie wobec cierpienia innej osoby?
_________________
renata
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
renata



Dołączył: 11 Lip 2004
Posty: 207
Skąd: Poznań

PostWysłany: Sob Mar 10, 2007 3:37 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

JACOL napisał:

Im jestem starszy, tym z mniejszą pewnością wygłaszam jakiekolwiek sądy moralne.


To nie chodzi o sądy moralne. Sama zreszta nie odważyłabym się nikogo konkretnego osądzić, chociażby z tego powodu, że nie mam pojęcia, jak bym się sama zachowała. Poza tym podjęłam już w życiu kilka głupich decyzji - dlatego, ŻE BOLAŁO.
Ale już sie umówiliśmy, że nie rozmawiamy tu o p. Świtaju (tyle tylko, co on sam o sobie powiedział), nie rozmawiamy też o żadnym innym człowieku, którego moglibyśmy sądzić.
Wymieniamy poglądy. Dyskutujemy. Na forum. Chodzi o odpowiedzialność.

Powiem na innym przykładzie. Dużo się teraz dyskutuje o lustracji. Z tych dyskusji raczej jednoznacznie wynika, że to źle być agentem. Mnie czasem ciarki przechodzą, gdy sobie pomyślę, jak bym się mogła zachować gdybym była w takiej sytuacji. Może bym podpisała. Nie mam prawa oceniać tych ludzi, ale cieszę się, że jest taka dyskusja i że wynika z niej, że to źle być TW. Bo może jeśli kiedyś znajdę się w podobnej sytuacji, to sobie to wszystko przypomnę i podejmę inną decyzję, albo przynajmniej będę mieć więcej danych. Ale co by było, gdyby z tej dyskusji o lustracji wynikało, że każdy ma prawo decydować o sobie i dla jednych ludzi to źle być agentem a dla innych dobrze.
Na pewno znajdziemy indywidualne przypadki ludzi, którzy zostali agentami i będziemy ich oceniać (a jednak) moralnie, że zrobili dobrze - np. dla ratowania życia dziecka, ale jednak zgadzamy się, że co do zasady źle być Tajnym współpracownikiem.

Chodzi mi o to, że być może z naszej dyskusji coś wynika dla kogoś. I chciałam tylko pokazać, że sam Janusz Świtaj zmienił zdanie. Może tylko chwilowo, ale zmienił. Chciał umrzeć, ale okazało się, że są inne możliwości.
Nie wydaje mi się, żeby eutanazja była dobrem moralnym (czy to sąd?).

A zdanie: każdy może decydowac o swoim życiu, brzmi bardzo podobnie do: każdy może decydować czy zostanie agentem, mordercą, itd. Oczywiście, że każdy może i pewnie decyduje, co nie znaczy, że każda decyzja jest dobra.
_________________
renata
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
JACOL



Dołączył: 27 Lip 2004
Posty: 900
Skąd: Poznań

PostWysłany: Sob Mar 10, 2007 7:49 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
A zdanie: każdy może decydowac o swoim życiu, brzmi bardzo podobnie do: każdy może decydować czy zostanie agentem, mordercą, itd. Oczywiście, że każdy może i pewnie decyduje, co nie znaczy, że każda decyzja jest dobra.

Czyli nie wyobrażasz sobie sytuacji w której skrócenie komuś cierpień poprzez odebranie mu życia byłoby dobrem? Ja sobie to wyobrażam.
Cytat:
Jakie ma znaczenie Twoje wyobrażenie Ciebie wobec cierpienia innej osoby?

Bo myślę sobie, że przynależne człowieczemu losowi jest decydowanie o tym co jest dobre, a co jest złe. Nikt za nikogo o tym nie może zadecydować. Nawet Bóg. O tym m. in. w swoich wykładach mówił ks. prof Węcławski.
_________________
Pozdrawiam

JACOL
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
renata



Dołączył: 11 Lip 2004
Posty: 207
Skąd: Poznań

PostWysłany: Sob Mar 10, 2007 9:49 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

renata napisał:

Na pewno znajdziemy indywidualne przypadki ludzi, którzy zostali agentami i będziemy ich oceniać (a jednak) moralnie, że zrobili dobrze - np. dla ratowania życia dziecka, ale jednak zgadzamy się, że co do zasady źle być Tajnym współpracownikiem.


Czyli wyobrażam sobie także, że może zdarzyć się sytuacja, w której skrócenie komuś cierpień poprzez odebranie mu życia byłoby dobrem. Dobrze byłoby, żeby ta decyzja była: przygotowana, w pełni świadoma i niezależna - jak cytowanego wyżej kapłana.
A tak a'propos. Być może decyzja księdza Węcławskiego jest słuszna moralnie. Ale nie wynika z niej przecież, że w ogóle porzucanie kapłaństwa jest czymś moralnie dobrym.

W zdaniu "każdy może decydowac o sobie" wypowiadanym przez zwolenników eutanazji nie czuję tej intencji o jakiej napisałeś, że "przynależne człowieczemu losowi jest decydowanie o tym, co jest dobre, a co jest złe".

Boję się się po prostu, że po takim postawieniu sprawy - keidyś ja albo ktoś z moich bliskich będzie leżeć w szpitalu i dostanie w ofercie - proszę bardzo, co państwo sobie życzą, do wyboru, leczenie tabletkami - ale długotrwałe, operacja - ale niebezpieczna, eutanazja - szybkie skuteczne wyjście dla wszystkich zainteresowanych.
_________________
renata
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
JACOL



Dołączył: 27 Lip 2004
Posty: 900
Skąd: Poznań

PostWysłany: Nie Mar 11, 2007 10:54 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Boję się się po prostu, że po takim postawieniu sprawy - keidyś ja albo ktoś z moich bliskich będzie leżeć w szpitalu i dostanie w ofercie - proszę bardzo, co państwo sobie życzą, do wyboru, leczenie tabletkami - ale długotrwałe, operacja - ale niebezpieczna, eutanazja - szybkie skuteczne wyjście dla wszystkich zainteresowanych.


O ile, mogę sobie wyobrazić, że ktoś komuś skraca męki przez odebranie mu życia, zgodnie ze swoim sumieniem, to nie mogę, podobnie jak Ty, wyobrazić sobie, że o tego typu dylematach rozstrzygać będzie ustawa.

Jedynie co chciałem powiedzić, to to, że widzę problem moralny. Zauważyłem na przykład, że osoby (także rodzice wobec swoich dzieci) które opiekowały się bardzo cierpiącymi bliskimi w ostatnich stadiach nieuleczalnej choroby, nie dostrzegały cierpienia osób, którym pomagały, starając się im na wszystkie sposoby przedłużyć życie. Emptia była dla nich niemożliwa do udźwignięcia. Były (i są dalej po smierci) przekonane, że ich bliski w ogóle nie cierpiał, pomimo, że obiektywnie przeżywał on potworne fizyczne męczarnie (ból, duszenie się, utratę większości funkcji). Nie wiem jak miałaby zachowywać się osoba empatyczna. Łatwo jest zdiąć z siebie odpowiedzialność za własne decyzje i przerzucić je na Boga (Kościół), prawo itp. Nie wiem jednak, czy to jest etyczne.
_________________
Pozdrawiam

JACOL
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
lucho78



Dołączył: 23 Lip 2004
Posty: 459

PostWysłany: Pią Mar 16, 2007 4:03 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Proces o eutanazję we Francji:
http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/18267;jsessionid=29E790584E1AFD77E84E48838FD63E90.tomcat
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Wielkopolski Portal Informacyjny Osób Niepełnosprawnych :: Forum Strona Główna -> Tendencyjny przegląd prasy i internetu Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group