Adwokat we własnej sprawie

marcinl, 27 październik, 2014 - 12:07
Błażej Kmieciak

Jak bronić własnych praw i co to w ogóle oznacza, że posiadam, jako człowiek, określone prawa? Te pytania są naturalną konsekwencją naszego funkcjonowania w społeczeństwie. Relacje z innymi ludźmi, ale również nasze kontakty z licznymi instytucjami, powodują, iż temat uprawnień staje się coraz bardziej istotny. Jak bowiem walczyć o dostęp do dóbr, które są konieczne, a czasem i niezbędne w codziennym życiu? Jak się o nie upominać gdy ktoś silniejszy ode mnie stara mi się je ograniczyć? Jak działać, gdy nie ma przy mnie nikogo, kto by mnie wspomógł, lub gdy nigdy wcześniej sam nie musiałem stanąć w obronie własnej osoby? Czy można się tego nauczyć?

 

Upomnienie- upominanie

 

Kilka lat temu w Polsce pojawił się film pt. „Sam”. Opowiada on historię Sama Dawsona, w którego wcielił się Sean Penn. Dawson jest osobą niepełnosprawną intelektualnie. W pewnym momencie urzędnicy opieki społecznej decydują się skierować do sądu sprawę o odebranie mu władzy rodzicielskiej, jaką samotnie sprawuje nad córką. Sam jednak postanawia walczyć i wynajmuje adwokata, który ma reprezentować jego interesy w urzędzie. Decyzja ta nie zapada jednak w sposób łatwy i natychmiastowy. Sam nie posiada w pełni wiedzy, kim  jest adwokat, czym jest sąd, co to jest właściwie władza rodzicielska. Wie on, ze kocha nad życie swoją córkę i czuje, ze musi o nią walczyć. By bronić własnych praw oraz praw swojej córki trafia do specjalisty, adwokata, który na co dzień zajmuje się podobnymi sprawami.

 

Nieco inaczej wyglądała historia jednego z bohaterów polskiej telenoweli „Klan”. Maciej to mężczyzna z Zespołem Downa. Po osiągnięciu pełnoletności zakochuje się w swojej koleżance,  z którą chciałby się ożenić. W jednym z odcinków natrafiamy na taki dialog:

 

Seksuolog: – Miło mi pana poznać, panie Macieju.

Rodzice: – Syn woli, jak się mówi do niego „Maćku”...

Maciej: – Wolę „panie Macieju”.

Seksuolog: – Co wobec tego pana do mnie sprowadza, panie Macieju?

Maciej: – Chcę się żenić. Martynę kocham.

Seksuolog: – A czy pani Martyna też chce być razem z panem?

Maciej: – Martyna mnie kocha. Prawda, mamo?”

 

Prawa

 

Zarówno w pierwszym, jak i drugim przykładzie widzimy osoby, które upominają się o podstawowe, wręcz elementarne prawo do poszanowania godności. Owo uprawnienie w zasadzie trudni zdefiniować. Każdy z nas posiada bowiem pewną płaszczyznę, sferę, którą identyfikuje, jako przestrzeń szczególnie intymną oraz ważną. W jaki sposób upominać się o poszanowanie owej przestrzeni?

 

W Polsce od kilku już lat funkcjonują grupy tzw. self – adwokatów. Mowa w tym miejscu o osobach, które uczą się tzw. „rzecznictwa własnego”. Omawiana koncepcja narodziła się pod koniec XX w., na terenie Szwecji. To wówczas zaczęto organizować regularne spotkania osób niepełnosprawnych oraz ich opiekunów. W ich trakcie  wspomniane osoby zaczęły głośno wyrażać swoje poglądy dotyczące własnej sytuacji życiowej. Zwracano w sposób szczególny uwagę, iż pragną, by nie otaczać ich opieką, ale by podejmować działania wspierające. Stąd też osobę opiekuna zastąpiła postać asystenta. W tym miejscu warto wspomnieć, iż nie chodzi tutaj jedynie o zmianę terminologiczną. W każdym działaniu wspierającym zaobserwować można sytuacje, w których to udzielanie pomocy, paradoksalnie prowadzić może do zdominowania np. osoby z niepełnosprawnością. Asystent jest tym, który towarzyszy, wpiera, ale nie narzuca. Nie można zapomnieć, iż podobne działania edukacyjne służą również kształtowaniu umiejętności przejmowania odpowiedzialności za własne czyny.

 

Podobna perspektywa stała się istotnym elementem debaty, jaka nadal ma miejsce w polskim prawie rodzinnym. Część jej uczestników uważa, iż konieczne jest całkowite zlikwidowanie instytucji ubezwłasnowolnienia, a więc przeniesienia (na podstawie decyzji sądu) decyzyjnych uprawnień danej osoby na jej opiekuna. Zwraca się przy tej okazji uwagę, iż bez względu na dobre intencje, ubezwłasnowolnienie jest zawsze pozbawieniem danej osoby możliwości do decydowania o własnej przyszłości. Działanie to powoduje tym samym, iż dorosła osoba nie posiada możliwości realizacji własnych zamierzeń, gdyż każde jej działanie musi zostać uzgodnione z opiekunem prawnym. W miejsce podobnych działań proponuje się promowanie obecnej już w polskim prawie instytucji kuratora osoby niepełnosprawnej, a więc kogoś, kto udziela wsparcia, a jednocześnie w każdej chwili może zostać odwołany decyzją sądu, na podstawie wniosku osoby potrzebującej pomocy. W tym ujęciu to osoba niepełnosprawna jest decydentem, to ona wskazuje na własne potrzeby.

 

Którą drogą?

 

Choć podobna dyskusja w Polsce nie doprowadziła do zmian w zakresie zniesienia ubezwłasnowolnienia, to jednak dostrzec można w tym aspekcie pewne zmiany. W 2007 roku, decyzją Trybunału Konstytucyjnego, wszystkim osobom ubezwłasnowolnionym zostało przyznane prawo do wniesienia samodzielnie wniosku o zniesienie podobnego formalnego ograniczenia. Do tego czasu podobny wniosek mógł zostać wniesiony do sądu jedynie za pośrednictwem opiekuna prawnego.

 

Patrząc na podobne dyskusje, ale również odwołując się do podanych we wstępie przykładów filmowych, dojść można do wniosku, iż strona formalno - prawna występowania jako adwokat we własnej sprawie to tyko jeden z elementów możliwości upominania się o własne uprawnienia. Zarówno przykład Sama, jak i Maćka z Klanu pokazuje, iż sprawą podstawową jest posiadanie umiejętności społecznych, które niejako dodadzą odwagi do działania. W pewnym sensie odwołuje się również do tego polskie prawo. Nie jest bowiem prawdą, ze osoba ubezwłasnowolniona nie posiada żadnych praw. Po pierwsze, posiada prawo do poszanowania jej godności. Owe prawo ma charakter fundamentalny i żaden z nas, bez względu na stan, w którym się znajdujemy,  nie może go zbyć. Przepisy cywilne oraz szczegółowe ustawy wskazują, że w każdej formalnej sytuacji, jeśli osoba ubezwłasnowolniona posiada rozeznanie co do sytuacji, w jakiej się znajduje, urzędnik, lekarz, nauczyciel itd. musi poprosić ową osobę np. o zgodę na konkretne działanie. W tym miejscu dana osoba ma zawsze prawo by upominać się  własne dobro. By jednak mogło to mieć miejsce, nie wystarczy jedynie zmiana przepisów, konieczne jest kształtowanie postaw takich, jak: upominanie się o własne prawa, umiejętność mówienia „nie”, proszenia o pomoc, przekonywania innych, poznania własnych uczuć, radzenia sobie z czyimś gniewem lub własnym strachem, przezwyciężanie zakłopotania, czy tez radzenia sobie z presją grupy. Patrząc na podane we wstępie przykłady dostrzec można, że zarówno Sam, jak i Maciej zdecydowali się upomnieć o swoje prawa. Podobna decyzja wynikała przede wszystkim z refleksji, iż posiadają oni prawa do upominania się o własne dobro.

 

Czytelnicy, którzy znają treść wspomnianych filmów mogą w tym momencie słusznie zauważyć, że zarówno pierwszy, jak i drugi z bohaterów nie zrealizował swoich formalnych postulatów. Czy to oznacza, iż ich prawa zostały złamane? Odpowiedź na to pytanie jest negatywna.  Nie zawsze mamy możliwość zrealizowania własnych oczekiwań, zdarza się, iż nasz stan zdrowia nie pozwala na osiągnięcie pewnego etapu autonomii, który jest dla nas bardzo ważny. Nie oznacza to jednak, iż nie mamy prawa pytać, szukać, oczekiwać wyjaśnień. Pamiętajmy, ze „Kto pyta nie błądzi” i odnosi się to także do prawa. Warto zatem uczyć, jak pytać.

 

Błażej Kmieciak jest doktorem socjologii, pracuje w Zakładzie Prawa Medycznego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Zajmuje się m.in. zagadnieniami bioetycznymi oraz ochroną praw pacjenta.

 

Tekst wchodzi w skład cyklu tematycznego „Okiem eksperta”, w ramach realizacji projektu „Rzetelna informacja zamiast dyskryminacji”, finansowanego ze środków  Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

0 komentarzy

Dodaj nowy komentarz