Solidny bank… bez grosza

marcinl, 6 listopad, 2012 - 17:04
Łukasz Orylski

Z Katarzyną Sulejewską, prezesem Stowarzyszenia „Lepszy Świat”, koordynatorką Poznańskiego Banku Czasu rozmawia Łukasz Orylski.


- Na początek przybliżmy historię idei banków czasu…

 

- Zrodziła się ona w Japonii w pierwszych latach po II Wojnie Światowej. Koncepcja była odpowiedzią na starzenie się społeczeństwa, co z jednej strony powodowało konieczność zapewnienia opieki coraz większej liczbie seniorów, a z drugiej umożliwiało zagospodarowanie energii wielu osób, które skończyły już zawodową aktywność. Na szerszą skalę instytucje te rozkwitły jednak w USA, gdzie ich prekursorem był prawnik i socjolog Edgar Cahn, i stamtąd idea została przeszczepiona do Europy.

 

- A kiedy te nietypowe banki zaczęły powstawać w Polsce?

 

- Pierwszy został stworzony we Wrocławiu w 2004 roku. Wkrótce potem pojawiło się równolegle kilka innych, w tym poznański. Większość z nich dziś już istnieje. Natomiast początki Poznańskiego Banku Czasu, funkcjonującego w ramach stowarzyszenia „Lepszy Świat” sięgają roku 2006. O ile dobrze pamiętam, impulsem do powstania tej inicjatywy był artykuł w jednej z lokalnych gazet. Spośród banków czasu obecnie działających w Polsce, nasz jest zarazem najstarszym i największym.

 

- Ilu macie członków?

 

- Aktualnie zarejestrowanych jest 160 osób. Warto podkreślić, że reprezentują one pełny przekrój społeczeństwa – rozmaite profesje, środowiska, umiejętności, pasje. Wiek członków także jest zróżnicowany – od 16. do 83. roku  życia. W ciągu czterech lat, od kiedy pełnię funkcję koordynatora, zapisała się blisko setka osób.

 

- W jaki sposób ludzie dowiadują się o istnieniu banku?

 

-Dominuje „poczta pantoflowa”. Możliwość organizacji akcji promocyjnych uzależniona jest od pozyskania środków finansowych z grantów – np. dwa lata temu dostaliśmy pieniądze z Funduszu Inicjatyw Obywatelskich. Ostatnio przeprowadzaliśmy akcję promocyjną na Jeżycach – w dzielnicy tej mieszka wiele osób posiadających dużo wolnego czasu, a jednocześnie wiele cennych umiejętności, np. emerytów. Niestety, tą część miasta nadal ciężko „rozruszać”.

 

-  Co należy zrobić, aby wstąpić do banku czasu?

 

- Trzeba mieć chęci i odrobinę wolnego czasu… (śmiech). Nowoczesność kojarzy się z chronicznym brakiem tego ostatniego. Tymczasem posiadanie tego dobra jest w dużej mierze kwestią umiejętnej samoorganizacji – sama pracuję w dwóch miejscach, działam w Stowarzyszeniu. Może to nieco nieskromne, ale jestem przykładem, że wszystko da się połączyć. Osoby zainteresowane powinny wypełnić deklarację i ankietę członkowską oraz zalogować się w bazie internetowej. Niepełnoletni mogą się do nas przyłączyć za zgodą rodziców.

 

- Jakie motywacje najczęściej podają nowi członkowie?

 

- Większość po prostu chce pomagać innym… Spora grupa osób pragnie też zdobyć nowe umiejętności. Stosunkowo rzadko przychodzą do nas ludzie, dla których najważniejsze jest to, że sami potrzebują pomocy.

 

- Jaka grupa społeczna dominuje wśród członków banku czasu ?

 

- Osoby po 30. roku życia, wbrew pozorom zgłasza się niewielu uczniów i studentów, którzy być może angażują się w inne formy pracy wolontariackiej. Zapewne zaangażowaniu w prace banku czasu nie sprzyjają częste zmiany w życiu bardzo młodych ludzi. .Jest też spora grupa osób bezrobotnych, które mają szansę nabycia umiejętności przydatnych później na rynku pracy, wyjścia z domu, zawarcia nowych znajomości.

 

- Czy angażują się również osoby niepełnosprawne?

 

- Oczywiście, nie zamykamy się na żadną grupę ludzi, wszyscy są mile widziani. Aby dać coś z siebie nie trzeba być sprawnym fizycznie, wiele osób potrzebuje po prostu rozmowy, towarzystwa. Można więc oferować po prostu swój czas. Zakres ofert banku czasu jest tak szeroki, że każdy może znaleźć coś dla siebie. Wiele osób niepełnosprawnych zajmuje się programowaniem, obsługą komputera, Internetu etc. ,a to są umiejętności bardzo pożądane przez seniorów. Niestety, siedziba Stowarzyszenia nie jest dostępna dla użytkowników wózków, ale mogę dojechać do osoby, która jest zainteresowana członkowstwem, a nie jest w stanie dotrzeć do naszego lokum. Mimo tych niedogodności mogę stwierdzić, że nasz bank to instytucja bez barier, można bowiem tak określić warunki wymian, by także osoby mające problem z wyjściem z domu mogły być aktywne w jej ramach.

 

- Uchylmy zatem rąbka tajemnicy – jak TO działa?

 

- Załóżmy, że potrzebujemy pomocy w nauce języka angielskiego. Logujemy się do bazy internetowej, znajdujemy osobę świadczącą takie wsparcie. Kontaktujemy się telefonicznie lub mailowo, ustalamy czas i miejsce spotkania, Jeśli lekcja trwała dwie godziny, to korzystający „przelewa” na konto „usługodawcy” taką jednostkę czasu (odnotowując „transakcję” w bazie internetowej), który może ją wykorzystać w całkiem innej wymianie, np. skorzystać z masażu kręgosłupa. Nieczęsto następują wymiany obustronne, bo trudno jest się tak dokładnie dopasować. Każda czynność posiada taką samą wagę – liczy się tylko czas poświęcony na jej wykonanie. Najkrótszy przedział czasowy podlegający wymianie to 15 minut.

 

- Jakiego rodzaju usługi najczęściej podlegają wymianie?

 

- Jej najbardziej pożądany przedmiot stanowi wsparcie w codziennych czynnościach – opieka nad dzieckiem, zakupy, wyprowadzenie psa etc.  Sporo osób jest zainteresowanych – w obie strony – nauką języków obcych, także egzotycznych, czy obsługi komputera. Dużą popularnością cieszą się  prace remontowo - budowlane oferty związane ze zdrowiem np. masaż, usługi kosmetyczne, pomoc w doborze stroju, czy nauka gotowania. Członkowie chcą się też wymieniać roślinami i poradami związanymi z działką i ogrodem. Można jednak spotkać bardziej oryginalne propozycje, takie jak postawienie tarota.

 

- Do ilu wymian przeciętnie dochodzi w ciągu miesiąca?

 

-Trudno powiedzieć, zależy to od wielu okoliczności, np. pory roku, pogody, konieczności wykonania określonych czynności (np. rozliczenia PITu). W okresie wakacyjnym wymian mamy zdecydowanie mniej.

 

- Jakiego rodzaju oferty nie mogą pojawiać się w bazie banku czasu?

 

- Zakazane są anonse o charakterze komercyjnym, np. handlowym. Nie zamieszczamy wpisów o charakterze politycznym i światopoglądowym. Regulamin nie pozwala na wykorzystanie przedmiotu wymiany w celach zarobkowych, co miałoby miejsce np., gdyby ktoś poprosił o wykonanie logo, a następnie wykorzystał je do promocji firmy. Pieniądze mają „wstęp” do banku tylko w ściśle określonych przypadkach, np. zwrotu kosztów paliwa, jeśli wymiana dotyczy podwiezienia samochodem.

 

Czy często dochodzi do naruszeń regulaminu?

 

- Osoby zgłaszające się do banku czasu są przez nas weryfikowane, dlatego odkąd jestem koordynatorem nie zdarzyła się próba oszustwa. Pojawiają się tylko drobne niedomówienia w zakresie warunków wymiany.

 

- W każdym banku musi istnieć możliwość zaciągnięcia kredytu…

 

- U nas też są kredyty, tyle że nieoprocentowane (śmiech). Każdy członek może mieć maksymalnie 20 godzin na minusie, co sprawia że nie mając jeszcze „wyrobionych” godzin można zacząć korzystanie z ofert innych osób. Jeśli członek oferuje bardzo niszowe usługi, na które istnieje  niewielki popyt ,to staram się go zaktywizować w inny sposób np. poprzez organizację comiesięcznych spotkań integracyjnych i warsztatów grupowych.

 

- Czy bank jest otwarty dla osób nie posiadających stałego dostępu do Internetu?

 

- Tak. Głównie z myślą o seniorach przygotowujemy papierowe listy ofert. Dokonanie wymiany można zgłosić  także telefonicznie lub przez sms.

 

- Jak sądzisz, czy to że ludzie czynią przedmiotem transakcji choćby wspólne wypicie kawy nie jest smutne, nie świadczy o ich osamotnieniu?

 

- Moim zdaniem wstąpienie do banku czasu to świetny krok służący wyjściu z samotności. Jesteśmy zintegrowaną społecznością. Nawiązuje się bardzo wiele znajomości a nawet przyjaźni. Nikt nie jest psychicznie obciążony tym, że korzysta z pomocy, a sam nie ma nic do zaoferowania. Duże znaczenie mają spotkania integracyjne, wspólne wyjścia kulturalne, ale także możliwość przedstawienia w Internecie swoich pasji, czy zamieszczenia zdjęcia. Łatwiej się współpracuje z osobami, które nie są anonimowe.

 

- Jakie korzyści przyniosło Ci osobiście zaangażowanie jako koordynator?

 

- Stałam się bardziej otwarta na innych ludzi i lepiej zorganizowana. Praca ta uczy mnie systematyczności, a ona wcześniej nie była moją mocną stroną (śmiech).

 

- Co mogłabyś poradzić osobom, które chciałyby zainicjować działalność banku czasu w swojej okolicy?

 

- Bank czasu można założyć od ręki, potrzebne są tylko chęci i cierpliwość. Jest to coraz bardziej popularna forma integracji mniejszych społeczności, np. mieszkańców dzielnicy lub osiedla. Na początku należy dotrzeć do jak największej liczby potencjalnych członków, dokładnie wytłumaczyć im mechanizm działania takiej instytucji oraz stworzyć system ewidencji usług. Przydadzą się także przychylność mediów oraz… pieniądze z grantów (śmiech). Istotniejsza jest jednak sprawna praca koordynatora, który powinien dysponować dużą ilością wolnego czasu.

 

- Jeśli ktoś po lekturze naszego wywiadu czuje, że Poznański Bank Czasu to miejsce dla niego – gdzie i kiedy powinien się zgłosić?

 

- Zapraszam do naszej siedziby przy ul. Libelta 22 w Poznaniu w każdy wtorek pomiędzy godziną 14.30. a 19.00. Jeśli nie możecie wejść do budynku, w którym są schody – proszę o kontakt telefoniczny w godzinach dyżuru lub mailowy. Dane kontaktowe znajdują się na stronie http://lepszyswiat.org.pl/kontakt/

 

- Dziękuję za rozmowę.

0 komentarzy

Dodaj nowy komentarz