Człowiek przez duże „C”

marcinl, 27 czerwiec, 2013 - 10:25
Ewelina Węglewska

Dziś (27.06) minęła piąta rocznica śmierci Edwarda Niemczyka.

 

Edward Niemczyk był współtwórcą Polskiego Sportowego Ruchu Osób Niepełnosprawnych i wieloletnim prezesem poznańskiego Sportowego Stowarzyszenia Inwalidów „Start". Stworzył znane w całej Polsce turnusy rehabilitacyjne „Integra" w Wągrowcu Był także pomysłodawcą sztafety niepełnosprawnych pływaków przez kanał LaManche w 1994 roku.

 

Edward Niemczyk przez całe życie działał na rzecz osób niepełnosprawnych. Tuż po II Wojnie Światowej, rozbrajając granat stracił ręce, a na kilka lat przed śmiercią wzrok.

 

Po studiach prawniczych przez wiele lat pracował w Regionalnym Związku Spółdzielczości Inwalidów w Poznaniu. W czerwcu 1963 roku został zawodnikiem pierwszej w historii reprezentacji naszego kraju na Europejskich Igrzyskach Inwalidów w Linzu. W tym samym roku uczestniczył w pracach Komitetu Organizacyjnego I Ogólnopolskiego Festynu Spółdzielczości Inwalidów i ZSSP „Start” w Sierakowie Wielkopolskim. Działał w Towarzystwie Walki z Kalectwem oraz Polskiego Związku Niewidomych, założył Wielkopolski Związek Inwalidów Narządu Ruchu. Przez kilka sezonów w latach 60. XX wieku był reprezentantem Poznania na Mistrzostwach Polski w Pływaniu. Laureat medalu „Twórcy Polskiej Rehabilitacji" przyznawanego przez Polskie Towarzystwo Walki z Kalectwem. W 1994 roku został pierwszym laureatem konkursu Człowiek Roku programu „Wyzwanie".

 

W grudniu 2003 roku "za wybitne zasługi w działalności charytatywnej na rzecz dzieci osieroconych oraz niepełnosprawnych" został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

 

Ja Edwarda Niemczyka poznałam, gdy byłam na turnusie rehabilitacyjnym w poznańskiej ortopedii. Dziś już nie przypominam sobie, kto zawiózł mnie do, wtedy jeszcze dla mnie „pana Edwarda”. Pamiętam za to, że bardzo cieszyłam się na to spotkanie i że w końcu poznam tego człowieka -  legendę.

 

Nasze pierwsze spotkanie zapamiętam na zawsze. Drobny mężczyzna w ciemnych okularach, wyciągnięta na przywitanie proteza, radosne „cześć Ewelina” i uśmiech, który urzekał każdego. Rozmawialiśmy jakbyśmy znali się od zawsze. O niepełnosprawności, chorobie, sporcie, przyjaźni, o życiu, przyszłości, marzeniach, jednym słowem o wszystkim.

 

Potem jeszcze wiele razy spotykałam się z Edziem.  I zawsze był to ten sam człowiek. Pełen radości życia i optymizmu i który, mimo, że był niewidomy, nie miał dłoni i czasami się jąkał, ciekawy był świata jak nastolatek i miał doskonałą pamięć, którą potrafił zawstydzić młodszych od siebie. Całe jego życie było wspaniałym dowodem na to, że pomimo ograniczeń można żyć pełnią życia, ba, dawać nadzieję innym doświadczonym przez los.


Dobrze pamiętam ,że zawsze był pogodny i szukał wyjścia z trudnej sytuacji. Chyba się z tym urodziłem - zwykł mawiać, z tym swoim charakterystycznym uśmiechem. Jednak pięć lat temu, 27 czerwca wyjścia znaleźć nie mógł. Nadeszło to, co jest nieuchronne i przed czym nikt z nas nie ucieknie.

 

Ktoś kiedyś powiedział, że człowiek żyje tak długo, jak żyje pamięć o nim, a pamięć o Edwardzie Niemczyku jest wciąż żywa.

1 komentarz

Poznałam go wiele lat temu

Anonim, 27 czerwiec, 2013 - 11:45
Poznałam go wiele lat temu był cudownym uśmiechniętym człowiekiem.Choć mineło już wiele lat zawsze kiedy wspominam p.Edwarda i Integry łezka w oku się kręci.Człowiek żyje tak długo, jak żyje pamięć o nim, a pamięć- Pamiętam

Dodaj nowy komentarz