Przekraczając granice: Frida Kahlo i jej niepełnosprawność - cz. II

marcinl, 11 styczeń, 2018 - 09:45
Martyna Sergiel

W twórczości Fridy Kahlo przenikają się wzajemnie elementy  meksykańskiej mitologii i kultury popularnej, ze stale obecnym surrealizmem w „tle”. W ten sposób, przy pomocy swoich prac, Frida zdołała stworzyć jeden z najbardziej barwnych, sugestywnych i imponujących rozdziałów w dziejach sztuki XX wieku.

 

Żyjąca poniekąd w cieniu Diega Rivery i jego twórczości przez większość swojej kariery, Frida zaczęła zdobywać rozpoznawalność i uznanie właściwie dopiero u schyłku swojego życia. Jak wielu obecnie uznawanych artystów, u szczytu sławy znalazła się po śmierci, kiedy to wydana została jej biografia autorstwa Hayden Herrery. Pierwsze wydanie biografii ukazało się w 1983 roku.

 

Pytanie, czy Frida Kahlo powinna zostać powszechnie uznana za niepełnosprawną artystkę pozostaje kwestią dyskusyjną. Wiele obrazów ukazuje jej ograniczenia i niepełnosprawność, z jaką musiała ona zmagać się w ciągu swojego krótkiego życia. Poparciem dla tych słów jest wiele portretów, jak chociażby autoportret przedstawiający Fridę na wózku inwalidzkim, który zalicza się do jednych z jej ostatnich. Na obrazie widać równocześnie portret doktora Farilla, jej osobistego chirurga. Dzieło zostało mu  zadedykowane.

 

Inny przykład to obraz „Strzaskana kolumna” („The Broken Column”), który w sposób bardzo realistyczny, a zarazem wymowny przedstawia jej pokiereszowany kręgosłup i gorset, który Frida zmuszona była nosić przez większość swojego życia.

 

Odważny sposób obrazowania własnego ciała u Fridy, jako malarki, jest czymś, czemu należy się szacunek czy podziw i tak też dzieje się współcześnie. Liczne operacje, które przeszła Frida, były jednak zdaniem wielu badaczy niepotrzebne - według niektórych opinii, artystka została im poddana tylko po to, aby odzyskać uczucie Diega i „przykuć” uwagę innych - jest to postawa, która raczej nie zyskałaby aprobaty w oczach ludzi.

 

Jak nierzadko bywa u wielu znanych artystów życie prywatne i zawodowe Fridy zostało silnie splecione tworząc „harmonijną”, aczkolwiek pełną bólu i smutku całość. Być może właśnie z tego, a nie innego powodu niektóre osoby, bardziej interesują się jej „heroicznym cierpieniem” czy życiem pełnym miłosnych skandali, aniżeli sztuką, która z taką pasją przecież tworzyła.

 

Od dawna istnieje tendencja do zainteresowania ludzkim ciałem, którą można zaobserwować na przykład w kulturze popularnej. Fakt ten wiąże się zapewne z dzisiejszą „obsesją” na temat Fridy i obrazów, których była autorką.

 

Ciało Fridy było więc dosłownie „narzędziem” jej pracy, a panujący w dzisiejszych czasach trend, czy nawet „szaleństwo” jakie wiąże się z kobiecością i kobiecymi kształtami czy - mówiąc bardziej precyzyjnie - ciałem, uczyniło Fridę typową „dziewczyną z plakatu” ilustrującego i charakteryzującego realia XXI wieku.

 

Fridę uwielbia Madonna, która jest zapalonym kolekcjonerem jej obrazów - gwiazda planowała nawet wcielić się w rolę Fridy, w filmie opowiadającym życie malarki z 2002 roku. Jednak ostatecznie uprzedziła ją Salma Hayek. Znana i lubiana piosenkarka Beyoncé przywołała natomiast postać Kahlo przebierając się za nią przy okazji Halloween. Można więc powiedzieć, że każdy chce mieć (w sobie) „coś” z Fridy.

 

W świecie, w którym Frida Kahlo jest niemal na ustach wszystkich, podziwiana pod tak wieloma względami i wspominana w tak różnych kręgach, czy określanie jej jako artystki z niepełnosprawnościami ma jakąkolwiek siłę oddziaływania? Czy jest potrzebne?

 

Jeżeli „obecność” Fridy w szeroko pojętej kulturze ma w jakiś sposób odczarować „schemat” myślenia o niepełnosprawności i niedoskonałym ciele, to z pewnością dobrze, że tak właśnie się dzieje.

 

Temat niepełnosprawnego ciała, który często bywa pomijany w dyskusjach, kiedy jest mowa o obrazowaniu piękna i kobiecości, zyskuje na sile wówczas, gdy jest poparty mocnymi argumentami. Takim argumentem jest właśnie przykład Fridy. Dzięki niemu, ludzie zaczynają „widzieć” niepełnosprawność artystki, która to zawiera w sobie pewien pierwiastek „piękna”

 

.Jest to pewnego rodzaju lekcja dla innych i pomaga im zrozumieć, że ludzie z niepełnosprawnościami mogą, a nawet osiągają bardzo wiele, żyjąc pełnią życia i cały czas działając, tak samo jak wszyscy.

 

Ma to też jednak swój negatywny oddźwięk. Być może kwestia niepełnosprawności Fridy każe ludziom skupiać się  wyłącznie na jej „heroicznym” cierpieniu i czynić romantycznym ból, który przecież wciąż jej towarzyszył? Wówczas chyba nie tędy droga.

 

Na zakończenie warto zauważyć, że jest to kwestia indywidualnej decyzji człowieka, czy w różnych dyskusjach, podpierając się przykładem Kahlo, chce jednocześnie odpowiedzieć sobie na stawiane tutaj pytania i zadecydować jak woli on widzieć artystkę: czy jako odważną i pewną siebie niepełnosprawną malarkę, która niczego się nie bała, czy raczej jako kogoś, kto używał swojej niepełnosprawności do manipulowania ludźmi z własnego otoczenia?

 

Frida odeszła jednak z tego świata, więc nie udzieli nam odpowiedzi na te czy inne pytania, nie obroni się, ani nie wróci, bo zwyczajnie nie dba już o to, co na jej temat mogą mówić czy myśleć inni.

 

Ktokolwiek jednak chce powoływać się na historię Fridy Kahlo, powinien najpierw zaznajomić się z jej twórczością, pozwalając sztuce mówić we własnym imieniu. Dopiero wówczas można chyba zdecydować, czy wspominanie Fridy aż tak często, jest rzeczą właściwą, czy też nie.

 

Nie ulega wątpliwości, że Frida była zdeterminowana by przeżyć swoje życie bez strachu i lęku, pomimo wyniszczającego ją powoli bólu, którego doświadczała i który się w niej kumulował.

 

Artykuł został opracowany na podstawie: http://disabilityhorizons.com/2015/12/disabled-icons-painter-frida-kahlo-and-pushing-boundaries/

0 komentarzy

Dodaj nowy komentarz