Budżet miasta nie jest z gumy

kasiab, 2 wrzesień, 2014 - 12:29
Ewelina Węglewska

Z Janem Chudobieckim, przewodniczącym Komisji Oświaty i Wychowania Rady Miasta Poznania rozmawia Ewelina Węglewska.

Nie ukrywam, że powodem naszego spotkania jest artykuł „Głosu Wielkopolskiego” o złej opiece nad niepełnosprawnymi dziećmi w poznańskich szkołach. Poprawy sytuacji domagali się ich rodzice na posiedzeniu Komisji Oświaty i Wychowania Rady Miasta. Podobno klasy integracyjne nie spełniają swojej roli. Co Pan o tym sądzi?

Nie czytałem tego artykułu, więc nie bardzo mogę się odnieść do jego treści. Na jedno z ostatnich posiedzeń komisji zaprosiliśmy zainteresowanych, a więc również rodziców, aby przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego podyskutować o ewentualnych problemach. Pragnę jednak podkreślić, że temat edukacji integracyjnej wyszedł od członków Komisji. Z Wydziału Oświaty Urzędu Miasta uzyskaliśmy informację, że żaden z rodziców nie złożył skargi do Wydziału, z której wynikałoby, że szkoła nie sprawuje opieki nad dzieckiem niepełnosprawnym we właściwy sposób.

Czy rozmawiano też o zmniejszeniu  pensum nauczycielom wspomagającym? Jeszcze niedawno taki pedagog spędzał w klasie 18 godzin tygodniowo, dzisiaj tylko 10…

W szkołach naszego miasta do pewnego momentu brakowało ustaleń co do liczby godzin dla nauczycieli wspomagających. W praktyce realizowano od 10. do 15. godzin, w zależności od zgłaszanych potrzeb przez dyrektora placówki. Przed trzema laty ustalono, że będzie to 10 godzin na oddział we wszystkich szkołach.
To prawda, że są różne rodzaje niepełnosprawności i nie zawsze wymagają one nauczyciela wspomagającego albo dużego jego zaangażowania. Należy dodać, że rolą nauczyciela wspomagającego jest wsparcie w funkcjach dydaktycznych, a ustawodawca nie zakłada wspomagania ucznia. Podkreślenia wymaga również fakt, że klasy integracyjne są mniej liczne; w wielu klasach jest 15-17 uczniów.
Musimy też pamiętać, że miasto przeznacza na oświatę największe środki, ale w morzu potrzeb to i tak wciąż za mało. Jako Komisja Oświaty i Wychowania organizujemy właśnie takie spotkania i staramy się poznać najpilniejsze potrzeby. Wynikiem ostatnich rozmów na posiedzeniu Komisji był wniosek o zmiany w sprawie wymiaru czasu pracy nauczycieli wspomagających. Zawsze wszystko rozbija się jednak o pieniądze, a właściwie ich brak.

Jakie jest Pana zdanie na temat szkół i klas integracyjnych?

Celem kształcenia integracyjnego jest to, aby uczniowie zdrowi uczyli się wspólnie z niepełnosprawnymi. Uważam, że jest to bardzo dobry projekt. Dzieci od najmłodszych lat mogą uczyć się tolerancji; tego, że świat nie jest czarno biały, że trzeba pomagać i że osoba niepełnosprawna w niczym nie jest gorsza. Integracja w szkołach powinna sprawdzać się szczególnie w tzw. zespołach szkolno – przedszkolnych, gdzie uczeń, co niezwykle ważne jest dla niepełnosprawnych, przez cały okres edukacji może być w tym samym, dobrze znanym otoczeniu. Szkoda, że Poznaniu jest tak mało takich zespołów. Tworząc klasy integracyjne w niektórych przypadkach trafiamy na opór rodziców pełnosprawnych uczniów. Kieruje nimi zapewne obawa, czy w takiej klasie rzeczywiście realizowany będzie pełen zakres zadań dydaktycznych, czyli podstawa programowa. Że – być może – będzie tam niższy poziom nauczania. Ale tam, gdzie powstały klasy integracyjne wszystko funkcjonuje w jak najlepszym porządku.

Czy Pana zdaniem w Poznaniu jest wystarczająca ilość szkół integracyjnych? Rodzice skarżą się, że szkoły są zamykane.

W przypadku konieczności likwidacji szkół kłania się ekonomia i demografia. Skoro jest niż demograficzny i mniej dzieci uczęszcza do szkół, trudno aby nie znalazło to odbicia w oświacie. Rozumiem rodziców, którzy chcieliby mieć szkołę dla swego dziecka jak najbliżej, ale budżet miasta nie jest z gumy. Istnieje w Poznaniu problem innego rodzaju: mamy w niektórych miejscach szkoły przepełnione, a gdzie indziej szkoły, w których jest sporo wolnego miejsca. W planach jest budowa nowej szkoły w północnej części miasta.
Jeśli zaś chodzi o szkoły integracyjne, to oferta w zupełności zaspokaja istniejące potrzeby. Szkoły integracyjne są zlokalizowane w różnych częściach miasta. Na pozostające wolne miejsca przyjmowane są dzieci z gmin ościennych, które często nie są w stanie zorganizować u siebie szkół integracyjnych.

Za nami początek roku szkolnego. Czego życzyłby Pan bohaterom tego dnia: uczniom, którzy dopiero rozpoczynają swoją szkolną przygodę i tym, dla których szkoła to już nic nowego?

Aby lubili swoją szkołę, aby chodzili do niej z przyjemnością i aby wszyscy: nauczyciele, uczniowie i rodzice zawsze znajdowali wspólny język dla dobra młodego pokolenia.

Dołączam się do życzeń i dziękuję za rozmowę.

0 komentarzy

Dodaj nowy komentarz