Wywiad ze Świętym Mikołajem

t.wojczak@pion.pl, 21 grudzień, 2018 - 09:39
Martyna Sergiel

Na rozmowę ze Św. Mikołajem umówiłam się w parku, przy choince. Wbrew pozorom nie przyjechał saniami, ciągniętymi przez renifery i nie zaparkował na dachu pobliskiego domu. Nie był też ubrany na czerwono. Jedyny atrybut, jaki chyba na zawsze będzie się z nim kojarzył jednak założył. Była to czapka z pomponem. Miał też oczywiście długą, białą brodę. Czapka zdawała się trochę za duża, bo spadała mu na oczy.   

 

Widzę, że nie miał Pan problemów z dotarciem?

 

Mikołaj: Mieszkam niedaleko, podjechałem tramwajem, szkoda mi było zaprzęgać renifery w taką pogodę.

 

Rzeczywiście, śniegu jak na lekarstwo

 

Mikołaj: To już nie to, co kiedyś.

 

Dziennikarka wyjęła notes i długopis, była zdenerwowana

 

Nie wiem, od czego zacząć

 

Mikołaj: Najlepiej od początku, trema to naturalna rzecz, nie codziennie rozmawia się przecież ze Świętym Mikołajem…

 

Długo już zajmuje się Pan tym fachem? Jakie były początkowe reakcje na ten niezwykły zawód?

 

Mikołaj: Początki były trudne. Ludzi dziwiła moja bezinteresowna chęć obdarowywania ich prezentami

 

A o co najczęściej proszą dzieci w listach? Jakie życzenia spełnić Panu najtrudniej?

 

Mikołaj: Wbrew pozorom dzieci nie zawsze proszą o zabawki czy rzeczy materialne. Największy smutek budzą życzenia, których spełnić nie można, albo jest to bardzo trudne.

 

Gdyby któreś dziecko chciało gwiazdkę z nieba wsiadłbym do mojego zaprzęgu i wzbił się w górę, z tym nie ma problemu. Gorzej, kiedy proszą o kochającą rodzinę, więcej chwil spędzonych z mamą i tatą, o ich uśmiech na co dzień. Wbrew pozorom te właśnie prośby słyszę od nich najczęściej.

 

Ale są też dziecięce marzenia, które spełnić mogę, wtedy robię to bez wahania. Maluchy chcą na przykład zobaczyć renifery, przejechać się saniami, obejrzeć miasto nocą, z lotu ptaka.

 

I co mówią po takiej przygodzie? Kiedy już wrócą z powrotem na ziemię?

 

Mikołaj: Że poczuły teraz magię tych Świąt…

 

Dzięki temu, że poznały Św. Mikołaja?

 

Mikołaj: Nie, dzięki temu, iż z perspektywy nieba wszystkie ich problemy wydały się takie malutkie…

 

Dziękuję za rozmowę. Wszystkiego dobrego w ten wyjątkowy i pracowity dla Pana czas! 

 

 

0 komentarzy

Dodaj nowy komentarz