Wolność i literatura

marcinl, 6 listopad, 2018 - 09:41
Martyna Sergiel

Literatura żyje wolnością, wolność żyje literaturą. Nie ma chyba pisarza, który nie poruszałby tego tematu, wówczas, kiedy jest on zakazany, czyli de facto manifestując wolność wyobraźni poprzez obejście cenzury. Motyw wolności to chyba jeden z najpopularniejszych motywów sztuki w ogóle. Stąd łatwo dojść do wniosku, że jest ona nie tylko podstawową wartością człowieka, ale literacko poniekąd największą inspiracją. Mówię tutaj o dwóch niezmiennie połączonych prawach: prawie do wolności i prawie do jej odzyskania. Okresy wojen w Polsce należą do najbardziej płodnych okresów, jeżeli chodzi o literaturę. Główną motywacją jest chyba możność kreowania - innej - nieograniczonej, niezniewolonej rzeczywistości. Poeta czy pisarz ucieka w ten świat, wiedząc, że sam jest w nim panem i władcą i decyduje o tym, jak on będzie wyglądał. Posiada wówczas niepohamowaną wolność wyboru, swobodę kreacji. Jest ustami ciemiężonych, mówi ich głosem.

 

Aby przebić się na drugą stronę kartki i słowem próbować wpłynąć na rzeczywistość trzeba odczuwać brak wolności, domagać się sprawiedliwości. Tego rodzaju literatura jest najbardziej autentyczna. Czy „Dziady” Mickiewicza miałyby taką siłę oddziaływania na świadomość społeczną gdyby nie powstały pod zaborami? Poeta, wieszcz używa pióra niczym broni w walce o wolność. Wolność, która wyrażona jest w języku ma szansę zostać odzyskana. Pisarz jest głosem narodu, pod kamuflażem dozwolonych przez cenzurę słów, znajduje sposób, by komunikować się z odbiorcą i wypowiedzieć jego frustracje i tęsknoty, wykrzyczeć swój sprzeciw wobec zastanego porządku rzeczywistości.

 

Wszyscy znamy słynny fragment „Dziadów”, w którym Mickiewicz kreuje tajemniczego zbawcę narodu:

 

Patrz! - ha! - to dziecię uszło - rośnie - to obrońca!

Wskrzesiciel narodu,

Z matki obcej; krew jego dawne bohatery,

A imię jego będzie czterdzieści i cztery.

 

Stwarzając podobny wizerunek Mickiewicz niespodziewanie zapoczątkował największą zagadkę w dziejach polskiej literatury. Postać „Wskrzesiciela narodu” dała przede wszystkim nadzieję na drodze do wolności.

 

W literaturze nie brakuje też innych przykładów. Można by tu wspomnieć choćby „Ferdydurke” Gombrowicza z jego znaną wielu formą. Główny bohater - Józio wydaje się błaznować, podczas gdy pod przykrywką tej pozornie zabawnej powieści kryje się coś więcej. Tak naprawdę jest ona próbą wyzwolenia się od norm, konwencji, gorsetów ideowych i obyczajowych narzucanych z zewnątrz, przez otoczenie. Ostatecznie jednak bitwa o niezależność zostaje niestety przegrana. Zdaniem Witolda Gombrowicza nie da się zatem uciec od formy, od tego, czym obarcza nas życie w społeczeństwie. Próbując się uwolnić stwarzasz kolejne granice, popadasz w niechciane schematy.

 

Dlatego właśnie jest proces twórczy, pisanie. Przestrzeń, gdzie poeta sam decyduje jak ma wyglądać jego świat, budując go od pierwszego słowa aż do wieńczącego elementu. Oczywiście pisarz łatwo popada w manierę, zostaje spętany stylem, jednak zawsze może coś zmienić, zburzyć wykreowaną rzeczywistość, w której się porusza i zacząć od nowa.

 

Gdyby świat realny był tak plastyczny, jak ten wyimaginowany żyłoby się znacznie prościej.

Wolność jest też w literaturze rzeczą bardzo ludzką, wpisaną w człowieczeństwo.

 

Bez wolności, nie jesteśmy sobą, zmieniamy tożsamość, oddalamy się od tego, co charakterystyczne dla humanizmu.

 

Czytając „Zniewolony umysł” Czesława Miłosza uważny odbiorca jego dzieła zwróci uwagę na poruszający fragment, który doskonale wpisuje się w omawiany w tym tekście temat:

 

Przechodząc zatrzymałem się, nagle czymś tknięty. Pod ścianą umieściła się rodzina chłopów: mąż, żona i dwoje dzieci. Siedzieli na koszykach i tobołach. (…) Mówili ze sobą przyciszonymi głosami po polsku. Patrzyłem na nich długo i nagle poczułem, że łzy płyną mi po policzkach. I to, że właśnie na nich zwróciłem uwagę w tłumie, i moje gwałtowne wzruszenie były spowodowane ich zupełną innością. Była to ludzka rodzina, jak wyspa w tłumie, któremu czegoś brakowało do zwyczajnego, małego człowieczeństwa. Gest ręki nalewającej herbatę, uważne, delikatne podanie kubka dziecku (…) ich odosobnienie, ich prywatność w tłumie - oto co mną wstrząsnęło.

 

W świecie, w którym wolności brakuje jak powietrza, każdy ludzki gest wywołuje wzruszenie. Wolność jest bowiem niezmiennie powiązana z człowieczeństwem, a możliwość wyrażania siebie poprzez słowo jest niewątpliwie jej największym manifestem.

0 komentarzy

Dodaj nowy komentarz