Słów brak

marcinl, 16 styczeń, 2019 - 10:50
Martyna Sergiel

Są momenty kiedy fragmenty słów urywają się tuż przed finałem opowieści. Rzeczywistość w której człowiek się obraca zaczyna go przerastać i nie starcza zdań, obrazów czy brzmień żeby ją opisać. Świat staje się niewyrażalny, poprzez pewien element, który w naszej poukładanej codzienności, nie jest wpisany do grafiku, ale może wpaść, jak nieproszeni goście. Tym elementem jest przygodność - nieprzewidywalny splot wydarzeń, który odbiera mowę. Po prostu. Nie ma takich wyrażeń, sentencji, liter, które połączyłyby się w myślach w jakieś magiczne zaklęcie, cofające czas czy przynoszące zrozumienie niewytłumaczalnego.

 

Kiedy nie znamy jakiegoś języka, czy lokalnej gwary postępowanie jest proste - zwyczajnie przekładamy to na wyrażenia nam bliskie, lub przyswajamy cudzy język, który z czasem staje się nam znajomy. Co dzieje się natomiast w chwili kiedy wszystkie pojęcia jakie znamy wymykają się prostej kalkulacji, którą opanowaliśmy właśnie po to, żeby zrozumieć otaczający świat?

 

Mówi się, że język warunkuje myślenie o rzeczywistości i ograniczając go, zatracamy myśli i refleksje. Co natomiast dzieje się wówczas kiedy jest na odwrót? Kiedy to rzeczywistość staje się na tyle niezrozumiała i obca, że odbiera nam mowę - jedyne narzędzie za pomocą którego dokonujemy eksplikacji pewnych wydarzeń, pojęć, problemów czy ogólnie pojętego życia z dnia na dzień? W poukładany kalendarz, w którym tak skrzętnie notujemy swoje plany wprasza się przypadek.

 

Myślę, że wówczas najlepszym środkiem do wyrażenia emocji jest po prostu milczenie. Czasami bywa, ze w ciszy mieści się więcej niż jesteśmy w stanie wyrazić w naszym ludzkim języku.

0 komentarzy

Dodaj nowy komentarz