Puzzle

marcinl, 19 listopad, 2018 - 11:38
Martyna Sergiel

Idziesz ulicą, obserwujesz obłoki, żeby zwyczajnie w nich się zatrzymać i pobujać, chociaż na moment. Aż tu nagle: trach! Ziemia się trzęsie, niebo rozdzierają pioruny, a pomysły ustawiają się w kolejce do twojej wyobraźni. Przyszła wena.

 

Słowa są jak puzzle, w których zabrakło wieńczącego elementu.  To przyjemność dobierania  znaczeń, brzmień i zestawień, która nigdy się nie kończy. Czasami prosta myśl może prowadzić do bardziej złożonej czy interesującej. Nie warto strofować głowy za banalne refleksje. One też są „po coś”.

 

Bywa, że autor potrafi napisać świetny, poruszający tekst, którego cała koncepcja opiera się na drobiazgu, niewiele znaczącej błahostce.

 

Kiedy czekasz w zniecierpliwieniu na przemyślenia, które sprawią, że rozstąpi się morze, zwyczajnie tracisz czas, bo najprawdopodobniej nic takiego się nie wydarzy.

 

Możesz wołać o pomstę do nieba, ale jeżeli to zwykła prowokacja, żadna muza nie zejdzie z Olimpu na wieść o tym, ze masz niemoc twórczą. Pomyśl o pisaniu, jak o układance, jak o zabawie. Nie myśl o presji czasu, dedlajnach, wskazówkach zegara. Przywołaj znaczenia, dźwięki, konteksty. Nie stwarzaj ciśnienia w głowie, które sprawi, że nabędziesz chore ambicje napisania epokowego dzieła.

 

Jeżeli masz coś ważnego do powiedzenia, zapisz to, może jedna część układanki spowoduje, że znajdą się kolejne i utworzy pewna sieć skojarzeń.

 

Jako dziecko chętnie układałam puzzle, zaskakiwało mnie, że często brakowało ostatniego elementu. Potrafiłam się strasznie irytować. Potem odkryłam, że taki niedokończony obrazek jest nawet fajniejszy, bo zawsze można wszystko zburzyć i zacząć układać od nowa, inną techniką.

 

Podobnie jest ze słowem. Dobierasz poszczególne litery, układasz w wyrazy, potem zdania. Dbasz o to, żeby nie znużyć czytelnika, dobierasz metafory, starając się jednocześnie nie przesadzić z ozdobnikami. Budujesz krótkie frazy, na przemian z tymi dłuższymi, poszukujesz klucza, którym potem operujesz. Nieważne jednak jak dobrze władasz językiem, jeżeli nie dodasz emocji, serca, czegoś co sprawi, że uzyskasz pełen obraz, nie porozumiesz się z odbiorcą  twojego tekstu. Myślę, że ten ostatni element układanki, który gdzieś się zagubił, jeszcze się kiedyś znajdzie. Dam Wam wtedy znać. Nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa.

0 komentarzy

Dodaj nowy komentarz