Przy wigilijnym stole

t.wojczak@pion.pl, 21 grudzień, 2018 - 09:47
Martyna Sergiel

Zachowanie domowników przy stole wigilijnym od zawsze było wyrazem troski o urodzaj, obfite plony i powodzenie w pracach gospodarza.

 

Co roku, w Wigilię – 24 grudnia,  po podzieleniu się opłatkiem, zasiadamy do wieczerzy, na którą składają się potrawy określane przez tradycje regionalne i rodzinne.

 

Niektóre rodziny uznają, że powinno podawać się 12 dań, gdyż to liczba miesięcy w roku, a także tylu było uczniów Jezusa – Apostołów. W innych domach z kolei serwuje się nieparzystą liczbę potraw, jest ich 5, 7, 9, czy 11.

 

Zgodnie z wierzeniem, im więcej jest dań, tym większy dostatek spotka rodzinę w nowym roku.

 

Do najwcześniej znanych i lubianych w Polsce potraw wigilijnych zalicza się kutia, która robiona jest z maku, pszenicy i miodu. Spożywano ją również w czasie styp, dlatego na wigilijnym stole stanowi symbol dawnych obrzędów ku czci zmarłych odprawianych przez przodków w czasie zimowym. Kisiel owsiany, zupa z owsa oraz tzw. siemieniucha (zupa z siemienia lnianego) to potrawy odległego pochodzenia.

 

Stół wigilijny dawnymi czasy powinien też zawierać ziemniaki, potrawy z kapusty, rzepy, grochu, fasoli, maku, grzybów, kaszy, a także placki, pierogi, suszki (suszone owoce, bądź gotowany z nich kompot, albo zupa). Z kapusty robiono np. knyszę. Większość popularnych w przeszłości dań nie istnieje już w domowych, wigilijnych jadłospisach, choć jak od każdej reguły – jest jeden wyjątek.

 

Kutia przygotowywana i spożywana jest jeszcze w wielu zakątkach kraju, jednak występuje znacznie rzadziej niż dawniej, często z dodatkiem bakalii, czy słodkiej śmietanki.

 

Mimo odejścia od tradycji sprzed pokoleń, obecnie wieczerza przed Bożym Narodzeniem jest urozmaicona i obfita. Kwestia menu zależy od regionu Polski, a także indywidualnych preferencji domowników, gdyż każda rodzina ma swoje zwyczaje, tradycje i ulubione przepisy.

 

Dlatego dziś wiele zależy od gustu poszczególnych członków wspólnoty. Wciąż jednak  na każdym wigilijnym stole muszą znaleźć się określone dania. Potrawy mają wiele odmian ze względu na dostępność coraz to nowszych przypraw wzbogacających smak.

 

Zagłębiając się w obecną tradycję, niezbędne dla jej zachowania są takie dania jak barszcz grzybowy, albo z buraków i z uszkami, które z kolei robione są z grzybowym farszem.

 

Co więcej,  na niektórych stołach gości zupa grzybowa z kluseczkami, zupa rybna, a czasami wykwintna zupa migdałowa, choć występuje ona już znacznie rzadziej.

Popularnym w wielu obszarach daniem wciąż pozostają kluski z makiem. Na stole musi znaleźć się też obowiązkowo jakaś potrawa z kapusty (np. z grzybami, grochem, w formie gołąbków, jako pierogi).

 

Na Podlasiu oprócz pierogów z kapustą i grochem jada się też te wypełnione nadzieniem z soczewicy. Kasze są również bardzo istotnym elementem bogato zastawionego stołu. W Małopolsce robi się tzw. siekankę, czyli prażoną kaszę mieszana z suszonymi śliwkami. Na Sądecczyźnie suszone śliwki dorzucane są też do gotowanego grochu.

 

Kolejnym ważnym elementem jadłospisu są ryby. Wybierane są głównie te słodkowodne jak karp, szczupak, sandacz. Przygotowywane są też śledzie, istnieją różne sposoby i tajniki kulinarne, które dodają im niespotykanego smaku.

 

Generalnie potrawy rybne pojawiły się dużo później niż te ze zbóż, warzyw, grzybów i owoców. Oczywiście jak to bywało w dawnych czasach – na początku ryby serwowane były jedynie na dworach i w majętnych klasztorach. Na ich skosztowanie mogli pozwolić sobie obok tego rybacy. Na Pomorzu pierwszym daniem wigilijnym był np. gotowany węgorz.

 

Aktualnie ryby są głównym daniem wigilijnym w  ogromnej ilości domów. Między innymi dzięki nim wymyślono wiele specjałów w ojczystej kuchni – karp/szczupak w szarym sosie, smażony, albo faszerowany, krojony w plasterki i zalewany galaretką. Danie w tej formie nazywano krążkami, o których w XIX wieku pisał Julian Ursyn Niemcewicz. Zachwycał się on przede wszystkimi daniami, które mógł w dzieciństwie jadać w Wigilię.

 

Przysmakiem zwyczajowej polskiej kuchni są ciasta i desery wigilijne. W XIX wieku Kolberg opisywał na przykład struclę makową jako słynnego kołacza pszennego. Był on długi, palczasty na końcach, a także otoczony przez środek plecionką z ciasta, posypany czarnuszką.

 

Popularny jest również niewątpliwie staropolski piernik miodowy. W odległych czasach nazywano go ciastem piernym, co oznaczało tyle co pieprznym.

 

Miało to nawiązywać do faktu,  że  przygotowuje się je z dodatkiem pieprzu i innych równie aromatycznych przypraw, np. imbiru, cynamonu, goździka i kardamonu. Wycinano również małe, lukrowane pierniczki. Ich słodko-korzenna woń w połączeniu  z zapachem innych dopiero co wyciągniętych z piekarnika ciast, a także gotowanych grzybów i choinki wypełnia domy w dniu wieczerzy wigilijnej.

 

Deser z maku tradycyjnie uciera się z miodem, żółtkami, dodatkiem bakalii i kroplami rumu. Jest to kolejny, pyszny specjał. Podawany zwykle z kruchymi ciasteczkami, dawniej robionymi z mąki razowej i miodu i zwanymi tłuczeńcami, bądź łamańcami. Na stole wigilijnym zwykle jest pod dostatkiem innych słodkości, orzechów oraz świeżych lub suszonych owoców czy bakalii. Często przyjmują one formę kompotu owocowego z suszonych śliwek, jabłek i gruszek.

 

Na koniec należy podkreślić, że istnieje stary obyczaj, według którego trzeba koniecznie spróbować każdej potrawy, niezależnie od tego czy normalnie się ją lubi, czy też nie. W ten sposób, zgodnie z wierzeniami okazywano szacunek dla płodów ziemi i pokarmów, które się z nich robi.

 

Przestrzeganie tej tradycji miało zapewniać wypełnione zapasami spiżarnie i ustrzegać przed głodem. Ku przestrodze, mówiło się też dawniej, że osoba, która pominie którąkolwiek z potraw wigilijnych, nie dozna czekającej ją pomyślności w nowym roku.

 

 

Źródło artykułu można znaleźć tutaj.

 

 

 

 

 

 

 

 

0 komentarzy

Dodaj nowy komentarz