Przez przypadek

marcinl, 4 wrzesień, 2018 - 10:24
Martyna Sergiel

Idę ulicą. Pod stopami czuję twardy grunt. Ludzie mijają mnie zmierzając w tylko sobie wiadomym kierunku. Do pracy, szkoły, po prostu przed siebie - jedni szybkim krokiem, drudzy lekko się ociągając.

 

Każdy ma jakiś cel, każdy jest w tej ruchliwej przestrzeni po coś, a jednocześnie nikt nie zwraca uwagi na innych znajdujących się przypadkiem w tym samym czasie i miejscu.

 

Przechodnie, zwyczajnie bezrefleksyjnie są. Wiadomo, że muszą dotrzeć gdzieś na czas.  Po drodze wstąpią do piekarni kupić pachnący chleb, może zapalą papierosa w pośpiechu, może przez to ucieknie im tramwaj, nie wiadomo.

 

Chciałabym napisać wszystko. Chciałabym napisać, jak przypadkowe osoby wpadają na siebie, jak wymieniają uśmiechy i spojrzenia. Prawda jest jednak taka, że w swoim zaplanowanym dniu zorganizowani pracownicy dużych firm pozostawiają mało miejsca na przypadek. Ale nie tylko oni. Ludzie w ogóle nie mają dzisiaj czasu, żeby się zatrzymać, pomyśleć i pozwolić na przypadkowe spotkanie, przypadkową wymianę spojrzeń, przypadkową rozmowę.

 

Mało kto w ogóle lubi kiedy przypadek wdziera się do ich poukładanego życia. Spontaniczność zastąpiły zapełnione rubryki kalendarza, grafik na każdą okazję. Bo przecież wszystko dzisiaj musi iść zgodnie z planem. A ja lubię spontaniczność. Lubię przypadki. Lubię przysłuchiwać się przypadkowej wymianie zdań. Lubię kiedy ktoś niezamierzenie mnie potrąci i uśmiecha się w odruchu przeprosin. Lubię kiedy coś niespodziewanie się wydarzy sprawiając mi radość i przywracając wiarę w przypadki. Tak po prostu.

0 komentarzy

Dodaj nowy komentarz