Pozytywny optymizm

marcinl, 27 sierpień, 2018 - 11:16
Martyna Sergiel

Pozytywne myślenie jest ważne. Nawet bardzo. Wyobraź sobie, że Twoja przyszłość jest układanką, do której sam dodajesz puzzle. To od Ciebie w dużej mierze zależy jaką technikę obierzesz. Czy zaczniesz od trudniejszych elementów na początku, kiedy masz jeszcze energię i zapał czy też najbardziej skomplikowane fragmenty zostawisz na koniec, żeby się nie zniechęcać?

 

Z jednej strony posiadasz duży wpływ na to jaką strategię zastosujesz, jak szybko ułożysz poszczególne puzzle. Masz zatem wiele do powiedzenia jeżeli chodzi o proces. Należy jednak dodać, że nie od Ciebie do końca zależy jaki obrazek powstanie, bo to jest już ustalone. Pisząc to mam na myśli fakt, ze możesz myśleć pozytywnie, ale wszystkiego nie przewidzisz, bo istnieje jeszcze coś takiego jak niepisany scenariusz, czyli przygodność. Jednym słowem: twoja przyszłość nie jest tylko twoją własnością, są też w ten plan wliczeni inni ludzie i otaczająca Cię rzeczywistość.

 

To tak jakbyś szedł po linie nad przepaścią. Wówczas sam decydujesz o tym, czy patrzeć w dół…

 

Jeżeli nie spojrzysz, nic się praktycznie nie zmieni, nadal będziesz w tej samej sytuacji jakieś 100 metrów nad ziemią jednak to drobne oszustwo pozwoli Ci nie poddać się emocjom i bezpiecznie przejść na drugą stronę.

 

Tak właśnie ma się sprawa w przypadku pozytywnego myślenia. Pozwala przedostać się na drugą stronę, ruszyć dalej. Bywa czasami jednak, że optymistyczne myślenie jest niewspółmierne do okoliczności i wówczas można je już uznać za przesadę. Nie zrozumcie mnie na opak.

 

Uważam, że optymizm to generalnie dobra rzecz, ale trzeba również dodać, że niekiedy przydaje się także realistyczne podejście do sprawy. Jeżeli stawiasz sobie zbyt ambitne cele, na przykład chcesz zostać od razu Einsteinem i w pięć minut obmyślić nową teorię względności lub być mistrzem w układaniu kostki Rubika na czas, oczywiście możesz próbować, ale o ile nie jesteś Einsteinem (a skoro to czytasz, to zakładam, że nie jesteś) raczej polegniesz.

 

Bo widzisz z optymizm też ma swoje granice… Zawodnik, który ciężko trenuje, mimo wysiłku, jaki wkłada w przygotowanie do startu, ma tylko jedną szansę i mimo walki nie zawsze może liczyć na złoto.

 

To, że zostaniesz drugim Billem Gatesem też jest raczej mało prawdopodobne, bo chociaż jak wiadomo rzucił on studia, a potem został najbogatszym człowiekiem świata, to musisz wziąć pod uwagę, że jednak, bądź co bądź, był to Harvard.

 

Mimo to, powinieneś jednak wiedzieć, że każdy ma ambicje i każdy ma do nich prawo, ale myśląc na wyrost optymistycznie musisz też liczyć się z tym, ze równie duże jak twoje marzenia, może okazać się następnie twoje rozczarowanie.

 

Chyba każdy się boi. Boi się, że pewnego dnia straci zapał, aspiracje i jego plany tak misternie ułożone posypią się jak domek z kart.

 

Malarz może zapomnieć jak się maluje, piosenkarz stracić głos, a pisarz, no cóż… potencjał i wiarę w siebie. Bywa i tak, że pewnego dnia wielki noblista w dziedzinie literatury budzi się, bierze kartkę papieru i tak po prostu, najzwyczajniej w świecie nie ma dobrego pomysłu. Wszystko co powstanie jest gorszej jakości, gniecie kartkę za kartką i jedyną przyjemność sprawia mu rywalizacja z samym sobą w celnym trafianiu nimi do kosza na śmieci.

 

Nie jest to chyba zbyt pocieszająca wizja, a nawet i lekka przesada. Chcę jednak tylko Cię uświadomić, że nie wszystko jest w zasięgu naszej ręki i wyolbrzymiony optymizm może czasem wyrządzić więcej szkody niż pożytku. Jeżeli nie umiesz śpiewać, nie wyobrażaj sobie siebie na rozdaniu nagród Grammy. Może być tak, że żadna Adele z Ciebie nigdy nie będzie, ale z taką wyobraźnią i tak możesz zajść daleko, musisz tylko jej użyć w odpowiedni sposób, taki, no właśnie… sam wiesz, co potrafisz najlepiej. I to jest właśnie coś, co nazywam pozytywnym optymizmem.

0 komentarzy

Dodaj nowy komentarz