Nowy Rok po staremu

t.wojczak@pion.pl, 28 grudzień, 2018 - 12:01
Martyna Sergiel

Sposobów na to jak zepsuć sobie Sylwestra i Nowy Rok jest wiele. Przede wszystkim dla mnie Sylwester jest dziwnym wyznacznikiem tego jak nie powinien wyglądać cały rok. Z każdej strony krzyczą: baw się, wiwatuj, pij szampana, bo tak jak spędzisz tą przełomową noc spędzisz też resztę tego roku. Ja nie lubię przełomów i dziwnego przywiązania do nich w polskiej tradycji.

 

Wiadomo, że jakieś wyznaczniki i punkty zaczepienia muszą istnieć, bo gdyby nagle zacząć inaczej odmierzać czas ludzie, od wieków przyzwyczajeni, do takiego a nie innego rytmu pewnie by się pogubili. Nie rozumiem jednak, co wyjątkowego jest akurat w Nowym Roku, który w moim odczuciu jest nową, starą codziennością. Czy to, ze podejmiesz jakieś postanowienia akurat pięć minut przed czy po północy czyni Cię innym człowiekiem, kiedy wskazówki na tarczy zegara spotkają się i zegar wybije nową rzeczywistość? Dla mnie to jest stary, nowy dzień jak co dzień z tymi samymi ludźmi u boku i kubkiem ulubionej herbaty, która ogrzewa mi dłonie.

 

Wiesz, co jeszcze pozostaje bez zmian? Moja wdzięczność, ze pewne rzeczy są tam gdzie były, a pewne osoby, chociaż dzielą nas tysiące kilometrów, a w niektórych sytuacjach morze czy ocean, wciąż wracają w to samo miejsce żeby napić się tej samej herbaty w tym samym kubku, przy tym samym stole. 

 

Być może nie zgodzisz się ze mną, ale to jest właśnie dla mnie przywiązanie do tradycji. Nie Sylwester, hektolitry szampana, następnie kolejne postanowienia i obietnica zmiany, która często wcale nie następuje. Dla mnie sentyment do tradycji, to prosta świadomość, że będzie tak jak było – po staremu. Bo jest dobrze.

 

           

 

0 komentarzy

Dodaj nowy komentarz