Niepełnosprawny, jako pełnoprawny twórca

kasiab, 18 maj, 2017 - 14:56
Martyna Sergiel

Niepełnosprawność w pewien sposób definiuje człowieka, determinuje jego psychikę i ciało.

 

Wpływ niedostatku na postrzeganie rzeczywistości jest więc nieunikniony. Coś zostaje człowiekowi odebrane i prawie zawsze pojawia się poczucie niesprawiedliwości. Przeważnie jednak taki człowiek zyskuje większą wrażliwość, pokorę i umiejętność obierania priorytetów. Są to oczywistości, jednak traktuję je, jako punkt wyjścia do nieco innych rozważań. Kiedy stajemy wobec tak skonstruowanego świata, naturalnym jest, że patrzymy na osoby niepełnosprawne przez pryzmat ich trudnych doświadczeń, niekiedy dając im taryfę ulgową czy okazując współczucie…. Jest to poniekąd odruchowe.

 

Poznając osobę nie potrafimy oddzielić jej od narracji, jaką tworzy ona każdego dnia swojego życia. Empatia jest potrzebna, lecz kiedy wkracza ona w obszar sztuki niepełnosprawnych artystów, rodzi się pewna trudność w rzetelnej opinii, nie wiadomo wówczas, co podlega ocenie – twórca czy jego dzieło? Niepełnosprawność nie powinna przysłaniać walorów tych prac, ponieważ wówczas krytyk traci świeżość spojrzenia. Kiedy nie jest nam znana historia osoby, która jest autorem danego obrazu nie odwołujemy się do emocji, jesteśmy obiektywni i sprawiedliwi. Dlaczego zatem o sztuce niepełnosprawnych mówi się tylko w kategoriach terapeutycznych? Niepełnosprawny to też artysta. Przede wszystkim rzemieślnik lub wirtuoz o nadprzeciętnych umiejętnościach tworzenia mikroświatów, które z chęcią sam odwiedza i w których zamieszkuje. Nie odbierajmy niepełnosprawnym przyjemności, bądźmy sprawiedliwi i traktujmy ich, jako pełnoprawnych twórców i artystów. Z pewnością na to zasługują. Dlaczego zatem ludzi niepełnosprawnych postrzega się przez pryzmat ich niedoskonałości? Kiedy twórca jest w pełni zdrowy zauważa się jego sztukę, a nie całą otoczkę z nim związaną. Odbiorca widzi obraz i to na nim koncentrują się jego spostrzeżenia, jest on poniekąd soczewką, w której skupiają się emocje odbiorcy. Czy nieperfekcyjne ciało musi równać się zatem nieperfekcyjnej sztuce? Niekoniecznie, wiadomo przecież, że obrazy niepełnosprawnych malarzy są na bardzo wysokim poziomie, niekiedy przewyższając nawet dzieła „zdrowych”. Być może jest tak, że wynika to ze sposobu percepcji rzeczywistości przez człowieka, który w swojej głowie, automatycznie wiąże perfekcję wykonania ze wszystkimi możliwymi przejawami działalności, na przykład piękno obrazu połączy on podświadomie z dokładnością i precyzją pociągnięcia pędzlem. Dziwi mnie taka czarno-biała rzeczywistość. Świat nie jest przecież schematem, według którego żyjemy. Sztuka nie jest kliszą, a wychodzi poza sztampowe myślenie – nie narzuca podziału na pełnosprawnych i niepełnosprawnych twórców, wymaga jedynie wrażliwości. W sztuce człowiek poszukuje człowieka, a artysta umiejętności wczucia się i uwagi. W pędzie codzienności często nie mamy chwili, aby się zatrzymać, kontemplowanie dzieł pomaga przeżyć swoiste katharsis i przystanąć, chociażby na moment.

 

Niepełnosprawny zapewne nie potrzebuje litości a uczciwej oceny swoich prac, nie chce żeby jego niepełnosprawność wychodziła na pierwszy plan a sztuka była dla niej jedynie tłem. W jakim celu zatem taką wagę przywiązuje się do strony arteterapii, a pomija samą twórczość? Czy służy to umniejszaniu znaczenia tejże twórczości? Czy niepełnosprawność zamyka tym twórcom drzwi do tego, aby stali się artystami i byli oceniani na tych samych prawach co ich „zdrowi” koledzy po fachu? Faktem jest, że forma ekspresji pomaga wyrazić siebie i lepiej radzić sobie z emocjami, jednak czy pomijanie sztuki jest uczciwe wobec tych ludzi? Przyjrzenie się samemu obrazowi, wejście w niego, wykluczając podróż „przez” historie tych osób daje bardziej uczciwe rezultaty osądu. Z drugiej strony jednak trudno oddzielić malarza obrazu od opowieści jego życia, którą ten obraz ilustruje, chodzi mi tylko i wyłącznie o to, aby nie ulec ogólnej tendencji do stawiania niepełnosprawności przed sztuką i pomijania wartości estetycznej prac, którą przysłania współczucie. Jeżeli obraz jest wymowny, to przede wszystkim opowiada historię usnutą z talentu, a w drugiej kolejności z cierpienia i pewnej tęsknoty ku zdrowiu. Odbiorca widzi przede wszystkim człowieka i jego nadprzeciętne dzieło i nie powinno mieć znaczenia czy wyszło ono spod pędzla niepełnosprawnego czy pełnosprawnego twórcy. W sztuce nie ma podziałów i tak samo nie powinno być ich w życiu.

0 komentarzy

Dodaj nowy komentarz