Mój mały Everest

marcinl, 11 październik, 2017 - 09:23
Martyna Sergielq

Możesz zostać kimkolwiek zechcesz… Możesz osiągnąć wszystko, o czym marzysz - podobne treści motywacyjne zdają się zalewać Internet… wirtualny świat aż pęka w szwach od psychologii, które ma dodawać skrzydeł i odwagi w dążeniu do celu.

 

Z jednej strony jest to bardzo wartościowy trend, który sprzyja podniesieniu samooceny i pomaga w walce z przygnębieniem i spadkiem energii do działania. Jednak jest tez coś, co można łatwo zagubić w natłoku tak zwanej psychologii pozytywnego myślenia, a tym „czymś” zdaje się być racjonalne podejście do sprawy.

 

Nie chciałabym zostać opacznie zrozumiana. Kiedy jest się w pełni zdrowia i ma się słabszy moment, taka motywacja jest na wagę złota, jednakże inaczej powinna traktować taki „doping” osoba z pewnymi ograniczeniami czy z niepełnosprawnością.

 

Wówczas należy podejść do tych kwestii z dystansem i właściwą rezerwą.

 

Nie powiem więc, że możesz wszystko. Nie będę Cię okłamywać, że wszystko potrafisz, bo wówczas okłamywałabym również siebie.

 

Powiem Ci za to: wszystko jest dla ludzi i wszystkiego prędzej czy później można się nauczyć. Być może będzie to wymagało od Ciebie dużego nakładu wysiłku, prawdopodobnie będziesz w to musiał włożyć wiele zaangażowania i poświęcenia, a chwilami może Ci się wydawać, że zwyczajnie nie dasz rady, ale prędzej czy później osiągniesz to, co sobie zaplanowałeś.

 

Życie jest jak maraton, nie da się go przebiec nie rozkładając sił na poszczególne etapy. Jeżeli już jesteśmy przy metaforze maratonu, nie decyduj się na przebiegnięcie go, jeżeli wiesz, że to nie dla Ciebie. Trzeba mierzyć siły na zamiary. Jeżeli jesteś niepełnosprawny i masz problemy ruchowe, nie marz o tym, ze będziesz na podium.

 

Mogłabym napisać wszystko, co chciałbyś usłyszeć o tym, że niepełnosprawność to stan umysłu, a nasze ograniczenia znajdują się w naszych głowach. Są to bardzo piękne i szlachetne słowa, ale prawda leży gdzieś po środku. O ile w dużej mierze nasze ułomności mają rzeczywiście charakter mentalny i ich źródło tkwi w kwestii słabej psychiki, o tyle kwestia niepełnosprawności ma także wymiar fizyczny. Taka jest prawda. Nie uciekniemy od tego. Nie należy przecież się oszukiwać i zakłamywać rzeczywistości, mówiąc, że można wszystko, włącznie z przebiegnięciem maratonu na 40 km i zajęciem w nim pierwszego miejsca.

 

Jednak jest jeszcze coś, o czym nie napisałam… indywidualny punkt widzenia.

 

Być może nie przebiegniesz maratonu na 40 km i nie zajmiesz w nim pierwszego miejsca, może nie będziesz najlepszy dla innych, którzy mierzą wysoko, ale dla Ciebie już sam start jest sukcesem… każdy kolejny krok bliżej mety, każdy osiągnięty cel - dla innych być może przeciętny - dla Ciebie jest niczym szczyt marzeń, bo wiesz doskonale, że właśnie zdobyłeś swój mały, własny Mount Everest.

0 komentarzy

Dodaj nowy komentarz