Marzenia z kosmosu

marcinl, 25 styczeń, 2018 - 12:18
Martyna Sergiel

Marzenia chwilami są zbyt duże. Serio. Wielkie plany, z których niewiele wychodzi. Możesz mieć wówczas wrażenie, że działasz w próżni… tak, jakby cały świat sprzysiągł się przeciwko Tobie i idzie ci jak po grudzie… nachodzi Cię wtedy ochota, by rzucić to wszystko… bo, po co w ogóle się starać, jeżeli twoje wysiłki nie przynoszą pożądanych efektów?

 

Wyobraź sobie, ze jesteś w kosmosie, gdzie nie istnieje siła ciążenia, a ty tak bardzo chcesz zrobić swój pierwszy krok na Księżycu… jednak zamiast poczuć się jak Neil Armstrong podczas misji Apollo11, po prostu lewitujesz… i chociaż wyszedłbyś z siebie i stanął obok zwyczajnie nie dasz rady…

 

Najprawdopodobniej dopadło Cię pospolite poczucie zrezygnowania… znam je. Każdy, komu na czymś zależy musiał zmierzyć się z nim przynajmniej raz w życiu.

 

Uczucie to do najprzyjemniejszych nie należy i mimo że oddałbyś prawie wszystko za odrobinę energii czujesz się jak sflaczała dętka, z której przed chwilą ulotniło się powietrze.

 

Jak odczarować taki sposób myślenia? skąd wziąć zapał, kiedy to nie jest tylko zwyczajne przesilenie, a poczucie totalnej przegranej? co robić, kiedy twój brak aktywności nie wypływa z lenistwa, ale jest czymś więcej? wypaleniem, ciemnym, nieskończonym miejscem, z którego nie ma wyjścia na zewnątrz?

 

Zmęczenie dopada każdego, ale skąd wiedzieć, czy wystarczy odpocząć czy może to jest właśnie ten moment, by podjąć jakieś bardziej radykalne kroki?

 

Powiem inaczej: jeżeli twoja praca jest twoją pasją i myślałeś, że zdobędziesz złote góry, ale jedynym odzewem na podjętą aktywność jest echo twojego głosu, może warto zacząć jeszcze raz, może obrałeś zły kierunek?

 

Druga opcja jest taka, że masz za mało cierpliwości i za szybko się poddajesz… na wielkie rzeczy potrzebny jest przede wszystkim czas… jeżeli natomiast stałeś się ofiarą swojego własnego ego, które Cię przerosło i krzyczy do ucha: „chcę więcej”, to chyba trudno znaleźć antidotum na chorą ambicję…

 

Najbardziej prawdopodobny z analizowanych tutaj scenariuszy jest jednak taki, że być może zbyt wiele od siebie wymagasz i jesteś przez to zakładnikiem własnych marzeń…

 

W takiej sytuacji nie masz chyba innego wyjścia, jak znaleźć sobie inne marzenia, „prostsze”, bardziej realne… bo marzyć też trzeba umieć i najlepiej robić to po ludzku.

 

Pamiętaj, że gdyby nie „wielkie” „aspiracje” Nerona, aby zostać zapamiętanym na wieki Rzym nie znalazłby się nigdy w płomieniach…

0 komentarzy

Dodaj nowy komentarz