Kilka centymetrów sześciennych

marcinl, 3 październik, 2018 - 12:43
Martyna Sergiel

Za oknem wieje wiatr, poruszając koronami drzew. Myśli panoszą się w głowie jak nieproszeni goście. Otwieram  okno, mając nadzieję, że świeże powietrze zdoła je przegonić. Uwielbiam jesień. Nawet kiedy wieje wiatr. Wtedy najlepiej otworzyć okno i zamknąć drzwi.

 

Każdy ma klucz do swojej głowy, do tych „kilku centymetrów sześciennych zamkniętych pod czaszką”. Ten klucz sprawia, że nasze myśli są logiczne, a wywód zrozumiały. Ja jednak zgubiłem ten klucz. Albo ktoś mi go zabrał. Z braku szacunku do moich emocji, lub z braku swoich.

 

Być może dlatego, niektóre drzwi pozostają dla mnie wciąż zamknięte, choć muszę przyznać, że nie poddaję się łatwo. Staram się je forsować. Czuję się wtedy jak złodziej, choć to nie ja byłem ostatnią osobą która przekroczyła ich próg.

 

Muszę mimo to przyznać, że niedostępność jednych przestrzeni paradoksalnie sprawiła, że otworzyły się inne - na oścież. Nikt nie może tam wejść. Nikt, oprócz mnie samego. Nie są to zwykłe drzwi, praktycznie wcale ich nie przypominają. Używam tego określenia, raczej w celu przybliżenia wyobrażenia jakie rysuje się w moim umyśle. „Wejść tam nie można ale jest na pewno”.

 

Czasem listonosz, który nigdy nie dzwoni dwa razy zostawia pod nimi pudełko czekoladek. Każda ma inny smak, jednak z jakiegoś powodu wszystkie smakują identycznie. Ktoś powiedział kiedyś, że życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz, co Ci się trafi. Celna metafora. Tylko dlaczego im bardziej wyrafinowanego smaku poszukujesz, tym bardziej gorzki on się staje?

0 komentarzy

Dodaj nowy komentarz