Jesień życia

marcinl, 10 wrzesień, 2018 - 10:11
Martyna Sergiel

Siedząc w pracy przez okno widzę sąsiedni DPS. Przed chwilą jakaś starsza Pani przechadzała się po podwórzu, opierając o balkonik. Przyglądając się jej, pomyślałam o seniorach.

 

O tym, jak różne bywają ich losy. Pomyślałam o przemijaniu. Pomyślałam o starości. Znacie na pewno powiedzenie „starość, nie radość”… Oczywiste jest to, jak się je interpretuje, ale moim celem jest zwrócenie uwagi na to, że starość nie jest skazana na smutek. Starość nie jest skazana na samotność. Podeszły wiek nie musi oznaczać wykluczenia. Niestety często taki właśnie jest sposób myślenia o jesieni życia.

 

Ludzie boją się zestarzeć, boją się, że metryka sprawi, iż staną się niewiele warci, schorowani i samotni - porzuceni i zostawieni samym sobie w jakimś przytułku czy domu opieki. Kiedy byłam nastolatką, temat ten był mi obcy, ale w pamięci zawsze pozostanie mi obraz mojej babci.

 

Babcia nosiła na głowie kolorowe chusty, które wiązała w tylko sobie znany sposób. Chociaż różne nieszczęścia jej nie opuszczały, lubiła rozmawiać. Tematem pogadanek wcale nie były jej problemy. Babcia często wspominała. Wspomnienia te były jednak ciepłe i słoneczne, chociaż przeżyła czasy wojny, złe emocje nigdy ich nie zdominowały.

 

Od tej starszej kobiety biło doświadczenie i spokój. Doświadczenie to też bagaż niechcianych przeżyć, ale myślę, ze dzięki temu, co dane im było przejść, seniorzy mogą służyć radą młodym ludziom, dawać wskazówki jak podążać przez życie, żeby było szczęśliwe. I robią to, zawsze kiedy mają okazję do wymiany zdań. Warto więc im takie okazje stwarzać.

0 komentarzy

Dodaj nowy komentarz