Jak przezwyciężyć poczucie rezygnacji?

marcinl, 10 kwiecień, 2018 - 08:32
Martyna Sergiel

Poczucie zrezygnowania przychodzi znienacka. Jest to coś podobnego do wrażenia, kiedy czytasz interesującą powieść i jesteś bardzo ciekaw, jakie będzie jej zakończenie, a nagle zamiast odprężenia czujesz zniechęcenie. Książka przestaje Cię bawić. Bohaterowie zaczynają irytować. Główna postać, od której zależy szczęśliwy splot wydarzeń ni stąd, ni zowąd wszystko knoci. A największe rozczarowanie pojawia się wtedy, kiedy zdajesz sobie sprawę, że tym głównym bohaterem jesteś Ty sam.

 

Bo widzisz, z powieścią jest trochę jak z życiem. Wszystko idzie Ci z lekkością, jest przyjemnie i myślisz, że skoro tyle rzeczy zależy od twoich decyzji, to na pewno skończy się happy endem.

 

A tu nagle trach! Bezpieczny grunt pod nogami załamuje się i spadasz w przestrzeń, która nie ma dna, zupełnie jakbyś spadał poziomo. Wszystko wokół zaczyna wirować, kolory przypominają patchwork, jak gdyby były obserwowane z lotu ptaka.

 

Wypalenie jest trochę jak ciemny korytarz, z którego nie ma wyjścia, pomimo, że są w nim tysiące drzwi. I chociaż życie to nie baśń, ani cytat z braci Grimm, pewne schematy w tych dziecięcych legendach zostały zaczerpnięte właśnie z niego.

 

Każdy z nas posiada klucz do jednych z tych drzwi, a ten klucz to wybór pomiędzy szeregiem różnych opcji. Tylko skąd wiedzieć, do którego z zamków pasuje klucz?

 

Poczucie zrezygnowania pojawia się więc zwykle nieproszone, po dobrej passie i dużym wysiłku włożonym w wybraną aktywność.

 

Czasami paradoksalnie jest tak, że chęć bycia w czymś jeszcze lepszym, efektywniejszym, wydajnym powoduje, że wytwarza się niepotrzebna i niezdrowa presja.

 

Od presji już całkiem niedaleko do poczucia zniechęcenia. Użyję pewnej metafory, związanej z lotem: każdy chyba się zgodzi, że dobrze jest unosić się parę centymetrów nad ziemią, ale niebezpiecznie spadać głową w dół. Chcę w ten sposób naświetlić typowy scenariusz, który spotyka często pasjonatów danej dziedziny. Idą oni szlakiem od entuzjazmu i euforii wprost ku wypaleniu.

 

Dlaczego tak się dzieje? I co zrobić, aby zachować wspomniany entuzjazm? Odpowiedź nie będzie oryginalna i z pewnością Cię nie zaskoczy. Wypalenie bierze się ze zbytniego poświecenia, wymagań i wysoko zawieszonej poprzeczki.

 

Dobrze jest wtedy dokonać analizy, i przemyśleć, od czego to wszystko się zaczęło?

 

Cofnąć się do początku korytarza, do punktu, w którym było jeszcze jasno i spojrzeć za siebie na drogę, którą już przebyliśmy. Uświadomić sobie ile nas kosztowało energii, żeby przejść przez niektóre drzwi, które stanowią teraz skończony rozdział, bo już je za sobą zamknęliśmy.

 

Wówczas wiemy, że nie zawsze było lekko i jesteśmy w stanie bardziej docenić to, co mamy. Pamiętamy, że niektóre z tych drzwi były dla nas niedostępne i trzeba było je forsować.

 

Z tą świadomością, możemy iść dalej, ponieważ zdajemy sobie sprawę, że to tylko chwilowa niemoc, która prędzej czy później ustąpi i drzwi otworzą się dla nas na oścież. Jedyne, co trzeba zrobić to nie rezygnować, ale działać. Jeżeli nikt nas nie wpuści, wejdziemy oknem. Każdy sposób jest dobry, by znaleźć się w środku i tym samym przełamać pasmo niepowodzeń. Nic nie może przecież trwać wiecznie, nawet fatum…

0 komentarzy

Dodaj nowy komentarz