Czym jest perfekcja i dlaczego nie istnieje

marcinl, 12 luty, 2018 - 10:48
Martyna Sergiel

Perfekcja - niedoścignione marzenie ludzi - zarówno zdrowych, jak i tych z niepełnosprawnościami. Obok wielu innych celów, ten jeden musi zawsze figurować na liście jako: „wiecznie” do realizacji. Paradoksalnie będąc osobą z niepełnosprawnością chce się perfekcji jeszcze mocniej. Niedoskonałość i perfekcjonizm idą wtedy w parze.

 

Niepełnosprawność była kiedyś moim cieniem. Chodziła za mną krok w krok, jak natrętna myśl gdzieś z tyłu głowy, której nie można było się pozbyć. Zajmowała mózg podobnie do nieproszonego gościa, który nie chce odejść. Brak perfekcji ciągnął mnie na dno niczym kula u nogi na środku oceanu. Tak. Marzyłam o tym, żeby być ideałem, bo któż z nas - niepełnosprawnych, chociaż przez moment tego nie chciał?

 

Dążenie do perfekcji bywa jednak zdradliwe niczym wena, która raz jest, a raz jej nie ma. Tak sobie teraz myślę, że robienie czegoś na sto procent samo w sobie prędzej czy później obraca się przeciwko nam i prowadzi do wypalenia. Nie ma nic złego we wrzuceniu na luz i zatrzymaniu się w chmurach, zatraceniu w piosence, która właśnie leci z odbiornika, zagubieniu w przyjemnej chwili. Zbytnie poleganie na byciu idealnym zabija kreatywność. Widzę to po sobie. Kiedy uporczywie skupiam się na tym, żeby powstał dobry tekst, niewiele z tych planów udaje mi się zrealizować.

 

Dlaczego? Bo ideały nie istnieją. Po prostu. Czasem Ci się wydaje, że komuś wszystko przychodzi gładko i nie potrzebuje nawet przy tym kiwnąć palcem, ale najprawdopodobniej jest tak, że w ogóle nie znasz jego życia… Zachłanna pogoń za byciem perfekcyjnym potrafi uprzykrzyć codzienność. Dzieje się tak dlatego, że wówczas jesteś wobec siebie za bardzo wymagający i zaczynasz źle się czuć we własnej skórze, a wtedy nawet tysiące kilometrów pracy nad sobą dzielą Cię od tego, żeby zwyczajnie zaakceptować swój mały świat.

 

Akceptacja własnych ograniczeń jest potrzebna zwłaszcza, jeżeli zmagasz się z niepełnosprawnością, w przeciwnym razie będziesz zwyczajnie nieszczęśliwy. Nie chodzi o to, żeby ignorować ten fakt, a raczej o to, żeby nie myśleć o nim uporczywie na każdym kroku i nie przypisywać mu każdej życiowej porażki. Z niepełnosprawnością jest podobnie jak z przykrym wspomnieniem. Kołacze się ono po myślach, puka do głowy, nie możesz się uwolnić, dopóki nie przyznasz, że takie coś faktycznie się zdarzyło… było, minęło i musisz iść dalej nie pozwalając, żeby takie analizowanie przeszłości Cię przytłoczyło…

 

Dużo w tym przypadku daje obracanie się w środowisku innych ludzi, którzy znajdują się w podobnej sytuacji życiowej. Wówczas łatwiej Ci będzie uwierzyć, czym są ideały – zrozumiesz, że to zwykłe mrzonki i być może przyznasz mi rację, że perfekcja nie istnieje, a jest raczej świetnie wyreżyserowaną filmową historią. Czasem też bym chciała, żeby życie przeniosło się na ekran i było bardziej porywające, a przy tym kończyło się happy endem, ale życie to opowieść, która nie zawsze zachwyca zakończeniem. Dużo w tej kwestii zależy od nas i zwykłej akceptacji przypisanej nam roli w scenariuszu…

0 komentarzy

Dodaj nowy komentarz