Najważniejsza jest miłość

marcinl, 21 styczeń, 2015 - 14:58
Weronika Miksza

„W jego oczach” to brazylijski film, którego historia opiera się na krótkometrażowej, siedemnastominutowej produkcji pod tytułem „Nie chcę wracać sam” z 2010 roku, która otrzymała aż trzynaście nagród. Pełnometrażowa wersja trzyma się konwencji swojego pierwowzoru.

 

Głównym bohaterem obu wymienionych filmów jest niewidomy piętnastolatek, Leonardo. W codziennym życiu bardzo pomaga mu przyjaciółka, Giovanna. Chłopiec doświadcza odtrącenia ze strony rówieśników, których irytuje stukanie maszyny do pisania alfabetem Braille’a; zdarza się, że przedrzeźniają go za plecami. Pewnego razu Leonardo zaczyna marzyć o studiach w Stanach Zjednoczonych, lecz temu pomysłowi stanowczo sprzeciwiają się jego rodzice. Film pokazuje ich nadmierną troskę, częste telefony, strach przed zostawieniem go bez opieki w domu. Chłopak próbuje spełnić swoje marzenia, którymi dzieli się również z Giovanną. Tymczasem w klasie pojawia się nowy chłopak, Gabriel. Przyjaciółka Leonarda zaczyna spędzać z nim coraz więcej czasu. Wrażliwy Leonardo bardzo to przeżywa. Z czasem odkrywa, że czuje do Gabriela coś zdecydowanie więcej.

 

Sama produkcja zasługuje na uwagę z wielu względów. Tematyka filmu jest niezwykle ważna, nierzadko zaliczana do tematów tabu. Obraz nakręcony w tak egzotycznym środowisku stwarza pole do nowej interpretacji ponadczasowych problemów.  Kontrowersyjny temat został przedstawiony w sposób przystępny dla widza. Reżyser skoncentrował się na procesie dorastania i poszukiwania tożsamości młodego człowieka; niepełnosprawność, czy wątek homoseksualny są ważne, ale nie na pierwszym planie. Niezwykle interesujący jest świat widziany oczami osoby niewidomej; świat wszystkich innych zmysłów. Leonardo uwielbia słuchać muzyki klasycznej, a wiele rzeczy poznaje poprzez dotyk. Świadomość „zakochania się” następuje wolniej, gdyż u większości ludzi na wzroku opiera się ocena atrakcyjności. Powiedzenie „miłość jest ślepa” należałoby w tym przypadku potraktować dosłownie. Zauroczenie wyłamuje się schematom i drwinom, co pokazuje ostatnia scena filmu. Brak wzroku nie przeszkadza żadnemu z zakochanych w sobie bohaterów. Przedstawiony obrazek wydaje się być naiwny, niemal jak pobożne życzenie, ale nawet, jeśli tak jest w istocie - warto marzyć. Biorąc pod uwagę odmienny od europejskiego krąg kulturowy oraz  skłonność Brazylijczyków do trzymania się w grupach, jestem w stanie uwierzyć, że ta historia mogła się wydarzyć naprawdę. Gdybyśmy umieli spojrzeć oczami bohaterów na otaczający nas świat, wiele rzeczy stałoby się prostszych w odbiorze i pozbawionych uprzedzeń. Na zakończenie pozostaje mi serdecznie polecić ten film i życzyć miłych wrażeń.

0 komentarzy

Dodaj nowy komentarz