Krzysztof Stern nagrodzony

marcinl, 4 grudzień, 2018 - 11:39
Ewelina Węglewska

Wczoraj odbyła się gala finałowa fundacji Integracja „Człowiek Bez Barier” pod honorowym patronatem Prezydentowej Agaty Kornhauser-Dudy. Wśród  nagrodzonych „Wyróżnieniem Człowieka Bez Barier” znalazł się Wielkopolanin - Krzysztof Stern.

 

Krzysztof Stern jest założycielem i Prezesem Stowarzyszeniu Jedna Chwila z podpoznańskiej Murowanej Gośliny. To właśnie za swoją działalność w Stowarzyszeniu, pełną charyzmy i wiary w ludzi, że można i że się uda kapituła nagrodziła go tym zaszczytnym wyróżnieniem.

 

Panie Krzysztofie, serdecznie gratulujemy!, życzymy dalszych sukcesów i siły w pokonywaniu kolejnych barier.

 

Czytelnikom przypominamy wywiad, którego udzielił naszemu portalowi, gdy Jedna Chwila rozpoczynała swą działalność.

 

Z moją niepełnosprawnością żyję w zgodzie

 

Krzysztofem Sternem - założycielem i Prezesem Stowarzyszenie Jedna Chwila rozmawia Oskar Jernas.

 

Oskar Jernas: Kilka lat temu miałeś wypadek samochodowy, którego rezultatem była dla Ciebie utrata zdrowia. Czy właśnie, dlatego nazwałeś stowarzyszenie, w którym działasz „Jedna Chwila”?

 

Krzysztof Stern: W 2010 roku doznałem urazu rdzenia kręgowego w wyniku wypadku komunikacyjnego. Zostałem zmuszony do poruszania się na wózku inwalidzkim. Rok później stwierdziłem, że warto zacząć coś robić, by zmieniać podejście ludzi do osób z niepełnosprawnościami, dlatego powołaliśmy do życia stowarzyszenie „Jedna Chwila". Chcieliśmy by nazwa była wyrazista, ale zarazem coś oznaczała i miała proste przesłanie. Naszym celem jest pokazywać cienką krawędź, jaka oddziela zdrowe życie bez większych zmartwień, a życie z niepełnosprawnością. Własne doświadczenia, które towarzyszyły mi od czasu wypadku były fundamentem dla ustanowienia celów statutowych stowarzyszenia, którymi są edukacja społeczna, sport i aktywność fizyczna.


O.J.: „W zdrowym ciele zdrowy duch” - jak odniesiesz się do tego powiedzenia w kontekście osób z niepełnosprawnościami?

 

K.S.: Tak, to hasło jest bardzo ważne, jednak ja bardziej kieruję się wizerunkiem osób z niepełnosprawnościami. Zależy mi byśmy byli postrzegani, jako osoby doświadczone przez życie a nie, jako ofiary losu. Istotnym jest również, by media zaprzestały kreować niepełnosprawność, jako sposób na narzekanie czy szukanie pomocy. W swoim życiu od zawsze byłem osobą aktywną. Uprawiałem wiele dyscyplin, jednak sport nie był moim sposobem na życie. Podobnie jest teraz. Sport jest dla mnie odskocznią od wózka czy codziennych obowiązków. Mam pasję, którą mogę realizować wspólnie z żoną i sprawdzać swoje granice możliwości, których do tej pory nie określiłem. Temat sportu na stałe zagościł w celach statutowych stowarzyszenia. Mocno stawiamy na obozy sportowe, mobilizowanie uczestników do aktywności fizycznej oraz zdrowego odżywiania, czego rezultatem jest poprawa wizerunku osób z niepełnosprawnościami.


O.J.: -  Osoby niepełnosprawne często są dyskryminowane. Jakie działania należy podjąć by temu przeciwdziałać?

 

K.S.: Osoby niepełnosprawne powinny kontrolować swoje zachowania, nie szukać powodów do niepotrzebnych podziałów czy wspominać o tym, że mają gorzej. Niepełnosprawni powinni pokazywać, że zasługują na takie same traktowanie, jak każdy członek społeczeństwa. Często spotykam się z pytaniami, jak osoby niepełnosprawne znajdują swoją drugą połowę i zakładają rodziny. Odpowiadam wtedy takim osobom - „niepełnosprawni pokazują, że mają więcej do zaoferowania niż osoby zdrowe". Istotnym jest byśmy dbali o swój wizerunek i byli postrzegani, jako ludzie, którzy mimo przeciwności losu, nie narzekają i nie mówią, że nic się nie da.


O.J.: Stowarzyszenie „Jedna Chwila” jest organizatorem obozów sportowych dla osób niepełnosprawnych. Jakie są warunki uczestnictwa w takim obozie oraz czy udział jest odpłatny?

 

K.S.:, Jeśli chodzi o obozy, to organizujemy je w zależności od pozyskanych środków. Koszty są bardzo duże. Staramy się je finansować w większości z pozyskanych od sponsorów środków. Dla uczestników udział w obozieto i tak nieznaczny koszt w porównaniu np. do turnusów rehabilitacyjnych czy zabiegów z rehabilitantem a efekty są naprawdę zaskakujące, nawet po kilkudniowym treningu. Rekrutacja odbywa się na zasadzie zgłoszeń indywidualnych bezpośrednio do stowarzyszenia. Można zgłaszać się też do osób odpowiedzialnych za organizację obozu. Jedyną wytyczną jest brak przeciwwskazań od lekarza do intensywnych ćwiczeń. W programie obozu są zajęcia z fitness, crossFitu, Cardio, basen oraz w okresie letnim wakeboard. Jest to bardzo intensywny trening.


O.J.:, Co było dla stowarzyszenia „Jedna Chwila” największą porażką a co największym sukcesem?

 

K.S.: Największym sukcesem „Jednej Chwili” była organizacja Festiwalu Integracyjnego, jak również organizacja obozu. Do porażek zaliczyłbym każdą odrzuconą prośbę o wsparcie czy przegrany konkurs ofertowy. Tracimy na tym wiele, nie możemy realizować działań, które są istotne.

 

O.J.: Pomagasz również w przełamywaniu  miejskich barier architektonicznych dla osób niepełnosprawnych w Murowanej Goślinie. Jak wygląda pomoc dla tych osób w Twoim mieście?

 

K.S.: Murowana Goślina jest miastem, w którym jest jeszcze wiele do zrobienia. Na szczęście od pewnego czasu władze są chętne do współpracy. Wiadomo, nie uda się zmienić wszystkiego od razu, ale małymi krokami poprawiamy miejską infrastrukturę. Działania stowarzyszenia znacznie zmieniły podejście mieszkańców do osób niepełnosprawnych - nie czujemy się w żaden sposób gorszymi mieszkańcami. Ponadto mieszkańcy zachęcają nas do podjęcia wspólnego działania w różnych dyscyplinach sportu czy organizacji ciekawych imprez społecznych.


O.J.: Czy uważasz, że osoba niepełnosprawna może zapomnieć o chorobie?

 

K.S.: Nigdy nie traktowałem mojej niepełnosprawności, jako choroby. Często mówię osobom, które spotykam, że niepełnosprawność, to nie jest choroba, że nie można się nią zarazić. Współpraca z nami daję możliwość spojrzenia na życie z różnych perspektyw i przede wszystkim pobudza wyobraźnię. Obcowanie z osobami niepełnosprawnymi może przyczynić się do uniknięcia kolejnych tragedii na drogach czy zbiornikach wodnych. Ja sam patrzę na życie przez pryzmat chęci do bycia szczęśliwym. Niepełnosprawność jest jego małą częścią, nad którą nie ubolewam. Nauczyłem się z nią żyć w zgodzie.

 

O.J.:, Jakie są Twoje największe marzenia zarówno zawodowe jak i osobiste?

 

K.S.: Na pewno dalej chciałbym się realizować w tym kierunku, jaki sobie wybrałem, czyli głównie działać społeczne. Najważniejsza dla mnie jest rodzina i to byśmy byli szczęśliwi.


O.J.: Czy szeroka działalność społeczna nie koliduje Tobie z życiem rodzinnym?

 

K.S.: Często zapędzam się w moich działaniach, a przy tym zaniedbuję trochę żonę czy córkę. Jednak przychodzą szybko takie momenty, w których zdaję sobie z tego sprawę i staram się nadrabiać zaległości w domu. Życie prywatne i rodzina są dla mnie najważniejsze. Zawsze balansując między działaniami społecznymi a rodziną, staram się więcej czasu poświęcać żonie i córce. Często rodzina wspiera mnie w moich działaniach i razem realizujemy się w tych tematach.

 

O.J. Dziękuję za rozmowę.

0 komentarzy

Dodaj nowy komentarz